Łšwit-Sparta 4-4 (2-1) 01.06.2008

Łšwit-Sparta 4-4 (2-1) 01.06.2008
Pamiętacie tą romantyczną powieśÄ‡ „Pożegnanie z Afryką”? Nie mam zamiaru porównywać tego meczu do tej powieści, lecz do samego tytułu, a raczej do początku. Dla Sparty ta dramatyczna powieśÄ‡ będzie zatytułowana „Pożegnanie z 5 miejscem w tabeli. Sami jesteśmy sobie winni. Jak można było dopuścić, by przy stanie 2:4 dać sobie wbić dwie bramki, które wyryły nam na twarzach „Jesteście nowicjuszami, dlatego wasze miejsce jest w dole tabeli”, Ale po kolei.

Przyjechaliśmy do Borowna i zobaczyliśmy Afrykańską dżunglę. Trawa była tak wysoka, że nawet ledwo linie były widoczne nie mówiąc już o poboczach.(jak by się ktoś przewrócił to w życiu by go nie odnaleźli, nawet poprzez program „Poszukiwany-Poszukiwana”. فawek było kilka, ale żadna nie była raczej przeznaczona dla Kierownictwa i rezerwy gości, ponieważ na wszystkich zasiedli kibice i pseudo-kibice Łšwitu. My musieliśmy siedzieć w lesie i oganiać się od komarów. Ł»enada!!! Wreszcie pierwszy gwizdek i co? Nie wiem, ale wyglądało to tak jakby Spartanom przywiązali nogi,a Gospodarze w gąszczu trawki popełzli sobie jak węże i ukąsili naszego bramkarza. Samo wpuszczenie jadu dosłownie trwało 10 sekund. No i masz Ci los 1-0 „Z ostatnią drużyną w tabeli.” Dobrze, że był to początek meczu a nie koniec. Następne minuty gry należały do Sparty, już w 5min. bliski wyrównania był M.Kulig, który z podania W.Bodziachowskiego uderza piłkę głową,lecz trafia w poprzeczkę. Po 29min.szturmowania bramki Gospodarzy wreszcie udaje się strzelić gola. Po zagraniu W.Bodziachowskiego do najlepiej grającego dzisiaj zawodnika Sparty A.Mrowca i oddaniu przez niego strzału, piłkę odbija świetnie spisujący się bramkarz Łšwitu, ale na miejscu znajduje się S.Całusiński, który dobija piłkę.(1-1) Sparta grała dalej swoje napierając Gospodarzy, ale niestety za daleko przesunięta obrona nie mogła zdążyć dogonić napastnika Łšwitu, który dostaje piłkę mocno wykopniętą do przodu przez obrońców Gospodarzy.(2-1) W drugiej połowie daje o sobie znać zawodnik Sparty P.Wieczorek. Już w pierwszej minucie był o krok od strzelenia drugiego gola, ale znów bramkarz ratuje tyłki Gospodarzom. Lecz Wieczorek nie daje za wygraną i w 50 min po podaniu J.Pacuda wreszcie pokonuje bramkarza (2-2) Ta bramka dodała mu skrzydeł i tak naładowany pozytywną energią wykorzystuje ponownie błąd bramkarza Gospodarzy. Po strzale K.Kusia pewnie dobija piłkę.(2-3) Mija 17min drugiej połowy i znów P.Wieczorek przy piłce, tym razem rozważnie podaje piłkę do J.Pacuda a ten przepięknym strzałem w lewy róg bramki doprowadza do spokojnego wyniku (2-4) Po tej bramce Sparta odpuściła całkowicie, sądząc, że Łšwit się już nie podniesie tym bardziej, że w całym meczu nie pokazywał za wiele. Nic mylnego. W 70min. po błędzie słabo spisującej się w dniu dzisiejszym obronie Sparta traci znów gola (3-4). 75min- Spartanie znów pod bramką Gospodarzy, lecz bramkarz jakimś cudem ratuje cały zespół a nie wykorzystana sytuacja mści się i w odwecie Łšwit wyrównuje.(4-4) Po tej bramce gra się jeszcze bardziej zaostrzyła i zobaczyliśmy krew oraz czerwone kartki. Niektórzy zawodnicy Łšwitu zamiast kopać w piłkę trafiali bez przerwy naszych piłkarzy,aż wreszcie jeden z naszych obrońców nie wytrzymał i zrewanżował się, po czym obydwoje musieli opuścić boisko. Sparta do końca nie przestała atakować, lecz na nic się to już nie zdało. Najlepszym zawodnikiem Łšwitu był Bramkarz i to on wygrał to spotkanie. Na koniec najbardziej wyprowadził nas z równowagi jeden z pseudo-kibiców, który znany jest już wszystkim drużyną B-klasy. Przed nami ostatni mecz z Cykarzewem i walkę o 7miejsce będziemy toczyć z Iskrą-drużyną, która tak jak my zaczynamy dopiero przygodę z piłką nożną, Kto okaże się lepszy? Po meczu z Gromem wygrani czy przegrani, będziemy i tak świętować choćby to, że szczęśliwie zakończyliśmy nasz pierwszy sezon 2007/2008 i w gronie piłkarzy i Zarządu wspólnie obejrzymy mecz Polska-Niemcy ,a od poniedziałku zaczynamy całkowity remont boiska. Do zobaczenia.