Płomień - Sparta 1-2 (1-1) 03.05.2009

Płomień - Sparta 1-2 (1-1) 03.05.2009
Dawno już nie oglądaliśmy tak ostrej walki pomiędzy piłkarzami jak w ostatnim starciu w Lgocie. Gospodarze chyba nie odczuli tego zbytnio, ale u nas nie licząc drobnych urazów – dwóch zawodników musiało zejść z boiska i to w dodatku przy pomocy innych. Pierwszy z nich (Kapitan) pod koniec pierwszej połowy stracił na moment przytomność, a z nosa sączyło mu się jeszcze przez następne dwie godziny. Drugi natomiast (strzelec drugiej bramki) na dzień dzisiejszy ma nogę w gipsie i nie wiadomo czy zobaczymy go jeszcze w tej rundzie – to wielka strata.

Ogólnie należy powiedzieć, że to raczej pech niż jakieś specjalnie brutalne faule, ale sędzia chyba trochę za dużo pozwalał. Od początku ten mecz traktowaliśmy bardzo poważnie i nie lekceważyliśmy drużyny „Płomienia” choć znajdują się w końcówce tabeli. Gospodarze naprawdę chcieli wygrać z nami to spotkanie za wszelką cenę i pokazać że 13pkt zdobyte dotychczas to nieporozumienie. Sam przynajmniej po ich grze tak bym to ocenił . Pierwsze 30min w ich wykonaniu było naprawdę imponujące,- gra była dokładna, świetnie się rozumieli i naprawdę było czego zazdrościć i mimo świecącego nam prosto w oczy słońca, które bardzo przeszkadzało w grze naszym zawodnikom, wcale się nie dziwię że zdobyli gola jako pierwsi w 15min (1-0) Taktykę obroną mieli bardzo podobną do naszej, a naszym snajperom udało się dopiero strzelić wyrównującego gola w 35min. Oczywiście tym który przechytrzył obrońców i bramkarza był nie kto inny jak K.Knapik. Nasz zespół po strzelonej bramce przesunął całą grę jeszcze bardziej do przodu i mocno napierał Gospodarzy, i choć miał jeszcze kilka okazji na podwyższenie wyniku to jednak nie zdołał strzelić bramki do końca pierwszej połowy. W drugiej części spotkania słońce nie było już tak dokuczliwe, a w dodatku mieliśmy je za plecami, dlatego obrona grała dużo spokojniej i nie robiła już głupich błędów. Spartanie więcej zagrażali piłkarzą z Lgoty, ale nie można powiedzieć , że Gospodarze stali w miejscu. Około 60min dalekie wyjście Bramkarza „Płomienia” spowodowało utratę ich drugiej bramki, a zawodnikiem wykorzystującą całą tą sytuację był A.Mrowiec.(1-2), który 10min przed końcowym gwizdkiem zmuszony został opuścić boisko z powodu poważnego urazu nogi. Do końca spotkania graliśmy w 10-tkę i chociaż „Płomień” chciał tą sytuację wykorzystać, to jednak nie udało im się i w ten sposób Spartanie zainkasowali następne 3-pkt na wyjeździe.

Za tydzień na własnym boisku będziemy podejmować drużynę z Borowna i mamy nadzieję, że również na naszym boisku zaczniemy wreszcie wygrywać a nie tylko remisować jak miało to miejsce od początku drugiej rundy.

Po wygranym meczu - to co Tygryski lubią najbardziej.