Sparta - Świt 2-2 (1-1) 10.05.2009r

Sparta - Świt 2-2 (1-1) 10.05.2009r
Sądziliśmy że w meczu ze „Świtem” boisko nasze zostanie odczarowane i odniesiemy wreszcie zwycięstwo, ale się myliliśmy. Nie wiem już co mam myśleć na temat naszej gry na własnym terenie. Do tej pory to raczej żartobliwie pisałem o czarach rzuconych na nasze boisko, ale po dzisiejszym meczu zaczynam naprawdę w to wierzyć.

Na tyle okazji do strzelenia goli ile było w tym meczu „Spartanie” trafiają tylko 2 razy, a w dodatku drugą bramkę, przy wyniku 1-2 dla Gości strzelamy dopiero w samej końcówce spotkania. O mały włos ponieślibyśmy pierwszą porażkę w tej rundzie i to z drużyną z ostatniego miejsca naszej grupy. „Sparta” często nie potrafiła wykorzystać tzw. ”setek”, dlatego wynik zakończył się tylko remisem, ale zapewniam wszystkich, że „Świt” Borowno tak samo jak i poprzedni nasz rywal to nie są te same zespoły z którymi graliśmy rundę wcześniej. Świt dosyć, że pokazał dobrą grę – przede wszystkim na linii defensywnej to również poprawił grę po za boiskiem. Oczywiście chodzi mi tu o „Pseudo-kibiców” z których słynęli. Z pełną kulturą wjechali na nasz teren i tak samo z niego wyjechali. Miejmy nadzieję, że to nie przypadek. Wracając do meczu, który rozpoczął się prawie punktualnie- już po 5min. gry „Spartanie” prowadzili 1-0. a sprawcami tego całego zamieszania byli : Wykonujący rzut rożny K.Kuś i posyłający piłkę do siatki T.Ligudziński, który szybko poradził sobie z chorobą i w świetnej formie powrócił na boisko. Wydawałoby się, że to będzie znów bardzo łatwy mecz a wysokie zwycięstwo to tylko kwestia czasu. Niestety tak się nie stało. Było co prawda wiele okazji do strzelenia bramek, ale „Spartanie” w dniu dzisiejszym nie potrafili ich wykorzystać. Świt również miał swoje przysłowiowe 5min, i wiedział w przeciwieństwie do nas co zrobić z piłką. W 25min po bardzo dobrym uderzeniu w okienko nasz bramkarz nawet nie jęknął.(1-1) Do końca pierwszej połowy była dosyć wyrównana walka, lecz bez bramek. W drugiej części na samym początku „Świt” przesunął mocno grę w kierunku naszej bramki, ale po jakimś czasie osłabli i „Sparta” znów przejęła inicjatywę – chociaż dalej bez efektów. Grę dopiero przyspieszyli po utracie drugiego gola, który co prawda powinien zostać odgwizdany jako spalony, chociaż nie wykluczamy tutaj błędów naszej obrony, przez którą sędzia boczny mógł się pomylić. (1-2) To już koniec! Krzyknęli siedzący kibice – Sparta przegra ten mecz na własne życzenie. Zostało nie wiele czasu, może 2,3 minuty zależy ile doliczy czasu sędzia. Prawie całą 11-stką „Spartanie” ruszyli do przodu, w sumie nie mieli nic do stracenia – najwyżej przegrają większą różnica bramek, ale ”Świt” był bardzo już zmęczony aby przeprowadzić kontratak i tylko mógł się bronić sądząc że wywiezie z Nowej Wsi 3.pkt. I w tym trudnym dla nas momencie wybawcą dla „Spartan” okazuje się nr.11. To On jako jedyny zachowuje „zimną krew” i postanawia oddać strzał, którego bramkarz „Świtu” nie jest w stanie obronić.(2-2) Wszyscy wstają z ławek a nasz Snajper „Damian Zielonka” tonie w uściskach kolegów. Zostało jeszcze kilka chwil, i wierząc dalej w wygraną Spartanie mocno jeszcze atakowali Gości, lecz niestety nie udało się odnieść zwycięstwa. Gdybyśmy zagrali w całym meczu tak jak w samej końcówce, wynik byłby na pewno inny, ale strzelając gola w pierwszych 5min zlekceważyliśmy sobie „Świt” myśląc że będzie łatwo.

Za tydzień jedziemy do „Uni” i choć jest to Wice-lider to będziemy się jednak trzymać tego naszego zaklęcia, które powoduje remisy u nas, oraz zwycięstwa na wyjazdach.