Błękitni L. - Sparta 4-3 (3-1) 11.10.2009

Błękitni L. - Sparta 4-3 (3-1) 11.10.2009
Na mecz z Libidzą dotarło większość naszych zawodników, dlatego nie będę musiał przegranej znów tłumaczyć brakiem kadry. Od samego początku przewidzieliśmy grę „Błękitnych” Libidza dlatego pierwsze 45min ustawiliśmy się bardziej defensywnie chcący uchronić się od wielkiego ataku przeciwnika, który w dniu dzisiejszym chciał wykorzystać atut własnego boiska i ustalić wynik już w pierwszej połowie.

Obrona była dosyć szczelna lecz niedyspozycja bramkarza spowodowała, że utraciliśmy pierwszą bramkę w 15min gry (0-1).Oczywiście stawiając w pierwszych minutach bardziej na obronę nie zapomnieliśmy o kontratakach, które w dniu dzisiejszym dla linii obrony Libidzy stwarzały duże problemy. Często, nie mogąc poradzić sobie z naszą ofensywą sami stwarzali sobie zagrożenie faulując na polu karnym lub blisko niego. Po takim właśnie faulu na naszym pomocniku D.Zielonce sędzia dyktuje rzut karny, który zamieniony został na bramkę dzięki J.Bujakowi w 20min (1-1). Zaczęło robić się gorąco, a „Błękitni” nie radząc sobie kompletnie w obronie postanowili nadrabiać to w ataku. Mija następne 5min i znów widzimy bramkę. Tym razem błąd popełnia nasz „Stoper” po którym tracimy kolejnego gola.(1-2) Sparta nie załamywała się i grała dalej swoje. Po następnych 5min, to my przeprowadzamy kolejny atak i znów zostajemy brutalnie faulowani na polu karnym. Wszyscy podnoszą ręce do góry a najbardziej było słychać kibiców z Waleńczowa, który przyjechał dopingować w tym dniu naszą drużynę, lecz sędzia podbiega do pola karnego i pokazuje rzut wolny tuż przed nim. Skoro nie widział to mógł chociaż skonsultować się z bocznym, który doskonale obserwował całą akcję, ale po co się wysilać. Ta akcja trochę rozkojarzyła naszą drużynę, a na pewno naszego bramkarza, który po raz drugi w dniu dzisiejszym pokazał swoją bezradność i pod koniec pierwszej połowy przegrywaliśmy już (1-3).Na drugą połowę wyszliśmy poirytowani całą sytuacją- nic dziwnego ponieważ zamiast dwu bramkowej przewagi Libidzy mogliśmy mieć remis Wyszliśmy w tym samym składzie, lecz myśląc o co najmniej 1 pkt. musieliśmy dokonać zmian- tych w składzie jak i tych w ustawieniu. „Błękitni” choć wypompowani po pierwszej połowie zdołali rzucić się jeszcze na Spartan w 50min. i odskoczyć nam różnicą 3-bramek.(1-4) Mamy 40min na zdobycie co najmniej trzech goli.- czy jesteśmy w stanie? Zawodnicy z Libidzy byli już pewni swojego zwycięstwa, ale my myśleliśmy inaczej. Przez całą prawie drugą połowę to my dominowaliśmy na boisku i tylko my strzelaliśmy do końca bramki. Drugiego gola dla nas strzela w 55min T. Florek (2-4) i choć było jeszcze kilka okazji to jednak nie udawało nam się umieścić piłki w siatce. W doliczonym czasie po strzale T. Florka piłka odbija się od zawodnika „Błękitnych” i wpada do bramki (4-3). Niestety sędzia kończy to spotkanie zaraz po wznowieniu gry od środka boiska, a szkoda bo widać było większe zmęczenie u zawodników z Libidzy, które mogłoby dać nam tą wyrównującą bramkę gdyby mecz potrwał kilka chwil dłużej.

Cóż – Pozostaje nam znów "gdybać".

No tak. Gdyby nasz bramkarz dzisiaj był w lepszej dyspozycji moglibyśmy ten mecz nawet wygrać, ale nie zapominajmy, że to tylko B-klasa, a zawodnicy którzy poświęcają swój czas często kończący się kontuzją mają prawo do słabszego dnia, tym bardziej, że tacy zawodnicy jak nasz bramkarz G.Pikuła, który w dniu dzisiejszym miał też dobre interwencje poświęca się często dla naszej drużyny broniąc cały czas z nie wyleczonym łokciem.

Najbardziej będzie nam żal nie podyktowanego rzutu karnego po którym całe spotkanie mogło zakończyć się na nasza korzyść.

Sędziowie – Czasami jedna błędna decyzja może zaważyć nawet najlepsze gwizdanie. Ogólnie na plus.

Błękitni – Zespół, który po spadku do B-klasy nie może wyjść z dołka,- chociaż powoli widać efekty.

Sparta – Kolejna porażka, która ponownie wcale nie musiała nią być.