Sparta - Maraton 1-4 (0-2) 25.04.2010

Sparta - Maraton 1-4 (0-2) 25.04.2010
Brak słów. Co można napisać o meczu w którym przegrywa się aż 1:4 na własnym terenie, gdzie mamy prawie całą podstawową 11-stkę, wielu zawodników w rezerwie, a nawet brak kibiców ze strony Gości, którzy mogliby mieć jakikolwiek wpływ na mecz. Jeżeli moglibyśmy ponarzekać to tylko na wiatr, który zmieniał często lot piłki, ale przy strzelonych dwóch bramkach w drugiej części meczu przez Gości, (którym tak samo wiało)- tłumaczenie to jest niedorzeczne.

Zaczęliśmy tą rundę tak samo fatalnie jak i poprzednią, nawet wynik się powtórzył. Naprawdę ciężko jest mi określić co spowodowało tak słaby występ „Sparty”. Od samego początku widać było naszą nieporadność, która miała na imię lęk przed Liderem. Nawet na boisku w Waleńczowie, kiedy graliśmy mecz w poprzedniej rundzie nie byliśmy tak zdenerwowani jak dzisiaj. Maraton już w pierwszych minutach pokazał nam twardą męską grę, którą przypieczętował w 3min. bramką (1-0). Nie liczyliśmy, że będzie to łatwy mecz, ale nie spodziewaliśmy się, że ze Spartan wyjdzie tak szybko powietrze po utracie pierwszego gola. Nie wiele oddaliśmy strzałów na bramkę przeciwnika w pierwszej części meczu, a Maraton, który świetnie wykorzystał warunki atmosferyczne grając pierwszą połowę z wiatrem często zagrażał naszemu bramkarzowi, co dało się ponownie odczuć w 25min (0-2)

W drugiej połowie to my zaczęliśmy atakować, a wiatr który nie dawał za wygraną tym razem przeszkadzał Gościom. W 57min po dośrodkowaniu D.Zielonki piłkę w piątce odbija niefortunnie jeden z zawodników Maratonu i w ten sposób wbija ją do własnej bramki.(2-1) Po tym golu Spartanie uwierzyli, że wynik może się zmienić na ich korzyść, tym bardziej że do końca spotkania było dużo czasu. Zaczęli więcej atakować i oddawać strzałów, lecz bezskutecznie. Radość nie trwała długo ponieważ drużyna z Waleńczowa czując zagrożenie również ruszyła do przodu i w 67min podwyższa wynik na 1:3. Totalna klęska chciałoby się powiedzieć choć okazję do strzelenia gola miał również K.Kuś z wolnego, niestety piłka odbita przez bramkarza szybuje nad poprzeczką. Piłkę do siatki ponownie Spartanie wbili niedługo przed końcem spotkania, lecz sędzia odgwizduje przewinienie na bramkarzu i nie uznaje gola. W wielkim zamieszaniu na polu karnym gdzie bramkarz Maratonu nie radzi sobie z wyłapaniem piłki podbiega wielu zawodników – jedni chcący dobić a drudzy obronić. W efekcie na murawę pada bramkarz, lecz nie wiadomo z czyjej winy. Spotkanie zostaje przedłużone o 5min, lecz dla naszych zawodników oznaczało już jedno- 0pkt. Zniechęceni i pod denerwowani dajemy sobie wbić w dziecinny sposób czwartą bramkę (1:4) a chwilę później sędzia odgwizduje koniec meczu.

Sędziowie – Sędziowanie na dobrym poziomie, jedynie główny był strasznie podekscytowany wizytą obserwatora i gwizdał każdy krzyk. Strasznie opóźniał gwizdanie po chorągiewce a często jej nie zauważał.

Maraton – Grę którą teraz prezentują na B-klasę wystarczy aby być w pierwszej trójce, ale czy w A-klasie wystarczy aby się utrzymać?

Sparta – Więcej nie będę dzisiaj pisał. Zobaczymy co zaprezentują po weekendzie majowym.