Sparta - Kmicic 0-3 (0-2) 09.05.2010

Sparta - Kmicic 0-3 (0-2) 09.05.2010

Spartańska bessa – ciąg dalszy.

Tak źle jeszcze nie było. Mieliśmy już w poprzednich rundach kilka przegranych meczy pod rząd, lecz to co zaprezentowaliśmy w czterech spotkaniach rozpoczynających drugą rundę zdobywając ledwo 1pkt. to jest już klęska.

Czarne chmury zawisły na naszą drużyną, a w dodatku nie wiemy jak je przepędzić.

Spadamy w dół jak akcje firm, a przez nieustanną bessę popadamy w obłęd i jesteśmy na skraju załamania.

Dzisiejszy mecz z drużyną „Kmicica” Kruszyny był kolejnym, który zamiast podnieść nasze morale to strasznie je obniżył.Kompletnie nie mogliśmy się odnaleźć – żadna nasza formacja nie zabłysnęła, a podążając za powiedzeniem „Gra się tak na ile drużyna przeciwna Ci pozwala” możemy śmiało powiedzieć, że z dotychczasowych czterech drużyn z którymi graliśmy – Ta właśnie nie pozwalała nam na nic. Kmicic zagrał naprawdę dobrze i dziwię się dlaczego sąsiadują z nami w tabeli. Żaden z naszych zawodników nie potrafił zażegnać tego kryzysu, choć okazji kilka mieliśmy na to. Pierwszą bramkę tracimy znów na początku meczu około 7min. (0-1) i pewnie z przyzwyczajenia po ostatnich meczach z Wilkami i Iskrą myśleliśmy, że zespół z Kruszyny będzie się teraz bronił- lecz tak się nie stało. Kmicic po ostatnim meczu u siebie kiedy to wygrywając z nami 3-0 odpuścił sobie, o mały włos nie stracił 3pkt ponieważ Spartanie po przerwie weszli na boisko i nieźle namieszali gospodarzom strzelając 2-bramki, będąc blisko wyrównania tego meczu. Kmicic pamiętając ten mecz, nie popełnił w dniu dzisiejszym tego samego błędu, i nie pozwolili aby Spartanie mogli na dłużej przejąć inicjatywę. Aby udowodnić, że nie mają zamiaru się bronić około 35min strzelają nam drugiego gola (0-2) i wytrącają nas z równowagi. Ciche nadzieje, że powtórzymy wyczyn z jesieni uległy w gruzach w 70min gdzie tracimy trzecią bramkę(0-3). Kompletnie rozbici i podłamani zeszliśmy w ciszy do szatni nie dowierzając w to co się dzieje.

Za tydzień kiedy to będziemy pauzować najprawdopodobniej po raz pierwszy w naszej trzyletniej karierze spadniemy na przed ostatnie miejsce w tabeli. Niestety będziemy musieli przełknąć tą gorzką pigułkę, ale czas najwyższy zastanowić się nad rozmiarem naszych niepowodzeń, wyciągnąć z tych ostatnich meczy wnioski i wziąć się do gry – tak aby nie dotykając dna tabeli odbić się mocno od „Płomienia” i wylądować jak najwyżej się da.

...im dłużej panuje cisza, tym trudniej ją przerwać.

Stephen King