Maraton - Sparta 2-2 (0-1) 12.09.2010

Maraton - Sparta 2-2 (0-1) 12.09.2010
 Spartanie w dniu dzisiejszym postanowili rzucić prezentami w postaci goli we własną bramkę.

Pierwsza część spotkania przebiegała w bardzo wolnym tempie. Można było zauważyć również niedyspozycję naszych trzech zawodników, którzy zmagają się z chorobą. Pierwszą bramkę strzeliła drużyna Sparty w 12min. gdzie po małym zamieszaniu w polu karnym Maratonu wykorzystuje swoją sytuację D. Zielonka, który od dwóch ostatnich kolejek próbuje swoich sił na pozycji napastnika. W dniu dzisiejszym gra tego zawodnika na nowej pozycji wyglądała dużo lepiej niż poprzednio, a argumentem potwierdzającym był silny strzał do bramki po którym Sparta objęła prowadzenie. (0-1) W kolejnych minutach Spartanie trochę zepchnięci do defensywy bronili swojej bramki aby nie stracić gola, a poddenerwowany przebiegiem sytuacji zespół z Waleńczowa próbował za wszelka cenę doprowadzić do remisu. Kapitalną obroną popisał się dwukrotnie bramkarz Sparty G.Pikuła, który w ciągu 20 sekund wyciąga piłkę dwa razy w niezwykły sposób.

Maraton nie sprostał swoimi szaleńczymi atakami strzelić wyrównującego gola do końca pierwszej połowy, a kilka kontr z ich strony tak ich zmęczyła, że od 35min. zabrakło im siły i mecz przez ostatnie 8 min ponownie powiewał nudą. W samej końcówce znów poderwali się do ataku Spartanie , gdzie w 43 min po bardzo dobrym podaniu J.Bujaka do D.Zielonki mogło zakończyć się drugim golem dla zawodników z Nowej Wsi.

Druga połowa rozpoczęła się również nudno, często oby dwie drużny traciły piłkę w dziecinny sposób, a gra Sparty w defensywie, którą ostatnio można było pochwalić nie należała do najlepszych. W 50 min K.Krawczyk zbyt nerwowo podszedł do wykopnięcia piłki z pola karnego, a w konsekwencji uderzona piłka zamiast do przodu wybrała tor lotu do własnej bramki lobując bramkarza, który był nieco zszokowany całym zajściem. (1-1) Kolejne 10min to walka w środku i próba cwaniackich zagrywek oby dwóch drużyn ze wskazaniem na Gospodarzy, chcący przechytrzyć sędziego i doprowadzić do rzutu wolnego. W 60 min ponownie dajemy prezent Gospodarzom – tym razem tracimy bramkę przez Swojego bramkarza, który zmylił stopera krzycząc pewnie, że piłka będzie jego. Źle obliczając lot piłki, oraz spóźnienie wyjścia wykorzystał wysoki zawodnik Maratonu posyłając piłkę do siatki głową nad rękoma naszego golkipera. Zrobiło się bardzo nieciekawie, ponieważ Spartanie przyjechali po kolejne 3pkt. a przez głupie błędy doprowadzili do tego, że to Maraton na 30min przed końcem spotkania prowadził. (2-1) Jedyną dobrą stroną tych utraconych bramek było to, że gra wreszcie się ożywiła i mogliśmy oglądać do końca spotkania ciekawą walkę. W 65min. sam na sam z bramkarzem Maratonu nie wykorzystuje T.Florek, ale na szczęście piłka dostaje się pod nogi T. Gmitruka, który wbiegając ponownie w pole karne zostaje faulowany wywalczając w ten sposób jedenastkę. Piłkę przed bramką ustawił K.Krawczyk, który postanowił naprawić wcześniejszy swój błąd posyłając pewnie piłkę do siatki. (2-2) Końcówka była jak zwykle w takich sytuacjach nerwowa i choć Spartanie mieli jeszcze okazje do strzelenia gola to jednak nie udało się. W doliczonym czasie gry na około 25m. zostaje faulowany jeden z naszych zawodników a do piłki jak to zwykle bywa podszedł K.Kuś. Strzał był zaskakujący lecz piłka powędrowała blisko prawego słupka bramki Maratonu.

W ten sposób Sparta musi zadowolić się tylko 1.pkt. i wyciągnąć wnioski na kolejne mecze, aby nie musiały układać się tak pechowo.