W dzisiejszym dniu Spartanie zagrali najsłabszy swój mecz od początku tej rundy i z ledwością utrzymali wynik remisowy do końca spotkania. Co prawda jesteśmy jedyną drużyną w naszej grupie, która nie przegrała w tym sezonie jeszcze żadnego meczu, ale wciąż popełniamy proste błędy do których wstyd się przyznać.
2-tyg przed tym spotkaniem otrzymaliśmy informację od drużyny z Borowna o przeniesieniu meczu z niedzieli na sobotę. Dla Spartan nie robiło to większej różnicy aczkolwiek brakowało nam naszego forstopera. Gospodarzom zamiana ta raczej wyszła na dobre – widać że chłopaki zebrali się do paki i kopali całkiem nieźle. Szkoda tylko, że co nie które zagrania zamiast w piłkę miały zakończenie na naszych zawodnikach. Pomimo dość odmłodzonego zespołu z Borowna mecz należał do twardych. Do tego wszystkiego doszło jeszcze to ciężkie boisko po którym piłka skakała jak szalona nie wiedząc w którą stronę się odbije.
Pierwszą bramkę strzelają Spartanie w 7min gry - strzelcem był D. Zielonka. (0-1) Po tej bramce wydawało się, że będzie łatwo ograć drużynę Gospodarzy, lecz chwilę później a dokładnie w 24min. okazało się co innego. Brak krycia w środku defensywy Sparty doprowadziły do tego, że Gospodarze oddali swobodnie strzał zamieniając go na bramkę (1-1). W Późniejszych chwilach bliscy strzelenia kolejnych bramek byli – ponownie D.Zielonka oraz S.Całusiński, lecz fatalne warunki murawy sprawiały im psikusa. W drugiej połowie przeważali Spartanie, ale około 10min przed zakończeniem spotkania oddali całkowicie inicjatywę Gospodarzom i o mały włos nie skończyło się to dla nas klęską. W całym spotkaniu można było wyróżnić prawego naszego obrońcę T.Ligudzińskiego oraz bramkarza G.Pikułę który z wielkim poświęceniem rzucał się na piłkę podczas oblężenia naszej bramki przez drużynę Świtu.
Wynik 1:1 stawiany w ciemno przed tym spotkaniem był nie do pomyślenia dla zespołu z Nowej Wsi, ale teraz zdajemy sobie sprawę, że zbyt wygórowane ambicje i lekceważenie przeciwnika mogły obrócić się przeciwko nam.
Przed nami dwa mecze u siebie i jeden, ten ostatni (sądzę że najważniejszy -w Cykarzewie) Pierwszy z chwilowym liderem - „Amator” Golce -na cztery dotychczasowe spotkania z tą drużyną przegraliśmy tylko raz -i niech tak zostanie.
Kolejny mecz z drugą drużyną Juniora Szarlejki – to spotkanie powinno być tylko formalnością, nie należy jednak zapominać, że Spartanie często mają problemy właśnie z drużynami zajmującymi ostatnie miejsca w tabeli.
I wreszcie ten ostatni z drużyną wyglądającą do tej pory na najsilniejszą. Czyżby Spartanie mieli przegrać po raz pierwszy na boisku w Cykarzewie? Przypominamy że na 6-spotkań z tą drużyną tylko raz podwinęła nam się noga i to na naszym terenie, a boisko Gromu choć z kępkami, dla Spartan jest najszczęśliwszą murawą do tej pory.