Na dwie kolejki przed zakończeniem rundy jesiennej „Sparta” przegrywa swój pierwszy mecz na własnym boisku 1:3 i choć są jeszcze szanse na to, aby zrealizować swoje minimum i pozostać w pierwszej trójce to będzie to kosztem nie małego wysiłku, ze względu na przymusowe pauzy i kontuzje naszych zawodników.
Pechowo trochę układa się koniec rundy jesiennej dla drużyny Sparty. Najpierw prawy pomocnik J.Pacud który ma złamanie śródstopia i nie zobaczymy go już do końca tej rundy, później bramkarz R.Solecki podczas meczu w Borownie odnosi kontuzję, którą nieco lekceważy, a w konsekwencji również nie będzie mógł zagrać w ostatnich dwóch meczach. Kolejna wielka strata to nasz obrońca T.Ligudziński, który ma problemy z kręgosłupem i pod wielkim znakiem zapytania stoi jego gra. Następnie mamy pauzy za kartki - te koloru żółtego jak i czerwonego.
Jedynie co może cieszyć to wspaniała gra naszego drugiego bramkarza G.Pikuły, oraz ogólnie pozytywne nastawienie wszystkich piłkarzy.
Jeszcze tylko pismo do Burmistrza, aby wprowadził na okres 2-tygodni prohibicję w naszym powiecie i będziemy mogli świętować pierwszą tak udaną rundę, w której postawiony cel udaje się zrealizować.
Dzisiejszy mecz z drużyną „Amatora” nie zapowiadał się ciekawie dla Spartan. W niedzielę rano zostaliśmy powiadomieni o problemie naszego czołowego obrońcy, który nie mógł wystąpić w tym spotkaniu. Poza tym dwuosobowa ławka rezerwowych również nie wróżyła nic dobrego, a do tego doszły jeszcze huczne sobotnie imprezy na których bawili się niektórzy piłkarze.
Sam początek spotkania nie wyglądał jeszcze tak najgorzej. Spartanie potrafili kilkakrotnie zagrozić bramkarzowi Gości, ale bramki niestety nie ujrzeliśmy. Około 30min na 25m w pobliżu bramki Spartan zostaje faulowany schodzący do środka lewy obrońca, dodatkowo przy całym tym zajściu piłkę ręką dotyka rozpędzony zawodnik Amatora, lecz sędzia nie zauważa ani jednego przewinienia -puszcza grę dalej i niestety Goście wychodzą na prowadzenie po strzale z dobitką na bramkę Gospodarzy (0-1).
Po tej bramce Spartanie próbowali szybko jeszcze odrobić stratę, lecz im bardziej chcieli, tym więcej popełniali błędów, a Goście wykorzystywali to, i gdyby nie wspaniała postawa naszego bramkarza G.Pikuły wynik do przerwy na naszą niekorzyść mógłby zaskoczyć nie jednego. Co prawda i tak Golcą udaje się powiększyć przewagę bramkową na koniec pierwszej połowy, lecz znów robią to po błędzie sędziowskim, który nie zwracał kompletnie uwagi na kolegę liniowego podnoszącego chorągiewkę sygnalizując spalonego.
0-2 to nie koniec świata, a kolejne 45min może zmienić wynik jeszcze nie raz. Z takim nastawieniem wyszli Spartanie na drugą połowę, którą rozpoczęli bardzo dynamicznie. Niestety po kolejnych próbach pokonania w dniu dzisiejszym znakomicie spisującego się również bramkarza „Amatora” Gospodarze stracili całkowicie chęci do gry i nieco przygaśli. Amator znów zaczął prowadzić grę na boisku i nie długo musieliśmy czekać na kolejną pomyłkę – tym razem naszego obrońcy, który pozwolił na oddanie strzału i mamy 0:3. Ta bramka podcięła nogi całkowicie naszej drużynie, a nerwy których nie dało się opanować zamienialiśmy na kartki. Około 10min przed zakończeniem spotkania M. Pawłowski popisuje się ładnym strzałem z półobrotu i wreszcie Golecki bramkarz zostaje pokonany. (1-3) Po tym golu nastąpiło niesamowite ożywienie naszych piłkarzy i choć wynik się już nie zmienił to Spartanie pokazali naprawdę ciekawą i ładną grę. Gdyby zagrali tak cały mecz, jak te ostatnie 10min. wynik byłby na pewno inny.