Czy lepiej grać z wiatrem czy pod wiatr?
Rzadko się zdarza żeby drużyna, która wygrywa wybór piłki lub strony boiska zanim rozpocznie się mecz– wybrała piłkę.
Często podczas zmagań na boiskach świeci mocno słońce, lub wieje mocno wiatr i wtedy jak to zwykle bywa Kapitanowie drużyn wybierają tą stronę boiska gdzie słońce nie będzie im świecić w oczy lub nie będą grać pod wiatr z nadzieją, że po 45min sytuacja ta się zmieni.Po dzisiejszym spotkaniu w Kruszynie gdzie niemiłosiernie wiało można obalić mit w którym mówi się, iż „biednemu wiatr w oczy wieje”
Wybór strony gry wygrali gospodarze, dlatego mocno obawialiśmy się że może się to skończyć tragicznie – lecz nim mylnego.
Co prawda w pierwszych 10min. gry nie potrafiliśmy wyjść z naszej połowy, ale w późniejszych chwilach udawało nam się to bardzo często i nawet stworzyliśmy więcej dogodnych sytuacji niż Kmicic. W 25min po dokładnym podaniu J.Bujaka do wychodzącego na czystą pozycję S.Calusińskiego strzelamy bramkę i obejmujemy prowadzenie (0-1)
Pięć minut później w podobnej sytuacji był K.Kuś, lecz lewa noga, którą oddał strzał zawiodła go.
Kolejne minuty upływały, a Spartanie nie spieszyli się z grą wybijając piłkę gdzie popadnie, sądząc że skoro udało nam się strzelić gola pod wiatr to z wiatrem strzelimy ich klika, lecz niestety.
Co prawda udało nam się utrzymać wynik do końca pierwszej połowy, lecz w drugiej nie było wcale łatwiej – wręcz przeciwnie.
Zanim Spartanie przyzwyczaili się grać z wiatrem upłynęło 30min i chociaż w 7min.blisko strzelenia kolejnej bramki był T.Gmitruk, a w 25' J.Bujak to jednak nie zdołaliśmy pokonać świetnie spisującego się bramkarza Kmicica. Ta ostatnia niewykorzystana sytuacja podbramkowa naszej drużyny zemściła się i minutę później tracimy bramkę. (1-1)
Kolejne minuty należały do Gospodarzy. Wierząc w swoje możliwości atakowali bardzo mocno, ale nasz bramkarz G.Pikuła również spisywał się bardzo dobrze i nie dał się zaskoczyć.
W końcówce spotkania oby dwie drużyny bombardowały bramki przeciwnika, a kapitalnym strzałem popisał się pomocnik Sparty K.Śledziona, lecz piłka poszybowała 10cm nad poprzeczką.
Najlepszym kuriozalnym zjawiskiem, po którym mogliśmy zwyciężyć była sytuacja, kiedy to w wyścigu do piłki naszego napastnika i bramkarza Gospodarzy, futbolówka wykopnięta przez golkipera sama zmieniła kierunek lotu w przeciwną stronę, i tylko to że została wykopnięta z prawej strony bramki uchroniło drużynę z Kruszyny od porażki.
Spotkanie zakończyło się remisem, ale każda z drużyn miała szansę wygrać.
Na pewno po dzisiejszym meczu doszliśmy do wniosku, że wybór gry z wiatrem nie chodzi parami z wygraną.