Sparta - Błękitni A. 1-1 (1-1) 17.04.2011r

Sparta - Błękitni A. 1-1 (1-1) 17.04.2011r

 Kolejny niespodziewany remis oddalił szanse Spartan na awans do A-klasy.

Nie ukrywamy rozgoryczenia po dzisiejszym meczu z Błękitnymi Aniołów, po którym szanse na awans mocno się oddaliły, aczkolwiek w B-klasie niczego nie można z góry przesądzać.

Dzisiejsze spotkanie należało trochę do pechowych dla drużyny z Nowej Wsi. Futbolówka kopana przez nich w stronę bramki Gości często odbijała się od poprzeczek i słupków, lecz żadna nie trafiła do siatki nie licząc bramki z rzutu karnego.

Spartanie od samego początku narzucili swoje tempo i styl gry, który nie pozwalał przeciwnikowi zagrozić naszej bramce. Drużyna pod okiem W.Bodziachowskiego potrafiła stworzyć kilka ładnych podbramkowych sytuacji, ale dopiero w 30min udokumentowała swoją przewagę nad rywalem. W walce o piłkę na polu karnym nasz napastnik S. Całusiński zmusił obrońcę Błękitnych do popełnienia błędu w wyniku którego sędzia wskazał na 11-tkę. Rzut karny zamienił na bramkę ten sam zawodnik, który go wywalczył - czyli nasz niezawodny „Tygrys”.(1-0)

Wszystko wskazywało na to, że od tego momentu pójdzie z górki, lecz błąd naszego bramkarza G. Pikuły pozbawił nas złudzeń. W 42 min. w walce na polu karnym nasz golkiper fauluje zawodnika Gości i mamy kolejny rzut karny, lecz tym razem dla Aniołowa.(1-1)

Dobrze że niedługo potem sędzia zakończył pierwszą połowę bo mogłoby być różnie.

Po przerwie sądziliśmy, że wrócimy na właściwy tor, lecz drużyna „Błękitnych” była tak mocno podbudowana swoją bramką, że grało nam się coraz trudniej. Dopiero po 15min gry drugiej połowy kiedy to Goście musieli złapać drugi oddech Spartanie znów rozpoczęli swoje ataki. Niestety mimo wielkiego wysiłku nie potrafili się przełamać na tyle aby objąć prowadzenie. Co prawda po strzale J.Bodziachowskiego bramkarz Aniołowa” musiał wyciągnąć futbolówkę z siatki, ale bramka nie została uznana z powodu spalonego.

Mecz zakończył się remisem co nie wróży dobrze, lecz nie możemy się tym zamartwiać ponieważ jak to mówią - „Co nas nie zabije to nas wzmocni”