Udany debiut Karola Kusia w roli trenera Sparty w meczu Sparta - Płomień 5-1 (2-1) 01.04.2012r

Udany debiut Karola Kusia w roli trenera Sparty w meczu Sparta - Płomień 5-1 (2-1) 01.04.2012r

 Wydawałoby się, że osiągnięcie tak imponującego wyniku nie jest raczej możliwe na dzień dzisiejszy przez Spartan, aczkolwiek nikt z typujących wyniki na naszej stronie (nawet osoby spoza klubu) nie postawił na Gości , sądząc że Spartanie poradzą sobie bez problemu.

Mecz z Lgotą tak jak w ubiegłej rundzie Spartanie rozpoczęli z „niskiego C” pozwalając wbić sobie gola już w pierwszych minutach. Co prawda był to wypadek przy pracy naszego golkipera, który poślizgnął się na mokrej murawie ,ale dało to przez chwilę do myślenia- czy aby na pewno nasz bramkarz G.Pikuła jest już gotowy na to, aby stanąć pomiędzy słupkami po półrocznej przerwie spowodowanej ciężką kontuzją w meczu sparingowym z Kmicicem.

Na szczęście nasz Golkiper do końcowego gwizdka nie dał więcej już powodów do radości Gościom, a kolejnymi swoimi dobrymi interwencjami udowodnił, że jego kontuzja to już historia do której nie warto powracać myślami.

Zazwyczaj kiedy Spartanie stracą pierwsi gola, robi się dość nerwowo na boisku co w konsekwencji przekłada się na grę w całym spotkaniu, lecz tym razem było inaczej.

Spokój i opanowanie uratowało drużynę przed kolejną bramką, a wzajemna współpraca pozwoliła na to, iż w kolejnych minutach to Lgota musiała się bronić.

Gdyby nie pech Dawida Witkowskiego, który 3-krotnie zmarnował swoje 100% okazje Spartanie graliby zdecydowanie pewniej, a końcowy wynik byłby jeszcze bardziej zaskakujący.

Ale jak mówi stare przysłowie „co się odwlecze to nie uciecze”.

D.Witkowski pomimo zmarnowanych okazji nie dawał za wygraną walcząc z obroną Płomienia o każdy centymetr boiska. W 22min gry ominął wspomnianą defensywę z Lgoty i celnie podał do wychodzącego na pozycję strzelecką T.Ligudzinskiego. Tomek na szczęście nie chybił a K.Kuś ze swoimi podopiecznymi mogli cieszyć się z pierwszego gola w tej rundzie.

Na kolejną bramkę musieliśmy poczekać do 34min., po kilku przeprowadzonych kontratakach D.Witkowski znów wkrada się w pole karne przeciwnika i zostaje faulowany. Piłkę na 11 ustawił tym razem zbyt pewny siebie K.Krawczyk, który popełnił ten sam błąd co we wcześniejszym rzucie karnym D.Witkowski - strzelając zbyt lekko, prosto w bramkarza . Na szczęście miał okazję dobić futbolówkę i mieliśmy już (2-1).

W drugiej połowie meczu znów dominował zespół K.Kusia dokumentując swoją mądrą i spokojną grę kolejnymi trzema bramkami.

Na listę strzelców wreszcie wpisał się D. Witkowski który „przełamał lody” po asyście P.Ociepy. (3-1) w 53min.

25min. później zgrana akcja pomiędzy K.Krawczykiem, a D.Zielonką który również popisał się ładnym technicznym uderzeniem zmuszając bramkarza Płomienia do kapitulacji dała spore rozluźnienie w szeregach Sparty. (4-1)

2min. później (80min) D.Witkowski stawia kropkę nad „i” i po asyście K.Krawczyka wbija swoją drugą bramkę w tym spotkaniu (5-1)

W doliczonym czasie Płomień próbował zaskoczyć jeszcze obronę Sparty i nie dużo brakowało by się im to udało. W starciu pomiędzy naszym nowym obrońcą M.Skupniem a zawodnikiem Płomienia Sędzia doszukał się przewinienia i wskazał na 11. Egzekutor jednak przegrał z naszym bramkarzem, który jak wcześniej wspominałem nie dał więcej satysfakcji Gościom, a tym samym potwierdził swoją dobrą dyspozycję oznajmiając swoim uśmiechem „STRZEŻCIE SIĘ SNAJPERZY WSZYSTKICH B-KLASOWYCH DRUŻYN –TO JA GRZEGORZ PIKUŁA –WRÓCIŁEM !!!”