Czy obiektywizm może być pojęciem względnym?
Owo słowo często jest stosowane w różnego rodzaju stwierdzeniach dotyczących między innymi sędziowania spotkań na szczeblu amatorskiej ligi A czy B klasy w piłce nożnej. Na pewno zagorzałemu kibicowi ciężko będzie być obiektywnym w przypadku przegrywania jego drużyny, czego świadkami na co dzień jesteśmy w życiu sportowym, ale po to właśnie wymyślono osobę trzecią (bezstronną) aby te spory łagodzić. Często odnoszę wrażenie, że sędziowie wybierają mniejsze zło, a to akurat nie jest już obiektywizm.
Ale do rzeczy.
Brak reakcji ze strony Pań, które sędziowały dzisiejsze spotkanie dotyczących dwóch ewidentnych dotknięć ręką w polu karnym przez gospodarzy, oraz wyciągnięciu piłki już z poza linii bramkowej przez golkipera Wilków, jak się okazało na koniec miało decydujący wpływ na przegraną Spartan.
Każdy sędzia może się przecież zawsze wytłumaczyć, że czegoś nie widział, aby wyjść z opresji ...
Stadion Wilków jak wiemy jest daleki od ideału, i samo to jest już dużym utrudnieniem dla gości, którzy przyjeżdżają tam aby zmagać się z trudnościami boiska obawiając się kontuzji. W dniu dzisiejszym nie wiele brakowało, aby drużyna z Nowej Wsi odczarowała ten obiekt, lecz mimo wielkiego wysiłku, abstrahując już od tendencyjnego sędziowania nie sprostała niestety zadaniu. Porównując pierwszy skład sprzed tygodnia, w którym drużyna Sparty ograła 5:2 Dąbrowiankę zabrakło takich zawodników jak K.Sowiński i J.Bujak. Pomimo braku tych czołowych Spartan do drużyny wrócił pauzujący za żółtka P.Ociepa, oraz J.Bodziachowski, który w ostatnim spotkaniu z Wilkami na własnym obiekcie dał się mocno we znaki tej drużynie, strzelając im trzy gole. Początek meczu, jak i zresztą większość spotkania należał do drużyny z Nowej Wsi, ale kilka dogodnych, niewykorzystanych sytuacji szybko się zemściło i w 15min. bramkarz Sparty G.Pikuła po błędzie defensywy musiał wyciągać piłkę z siatki. (1-0). Oczywiście to jeszcze nie był koniec świata, bowiem Spartanie przyzwyczaili się ostatnio do tego, że pierwsi zdobywają gola przeciwnicy. Pobudzeni i bardziej skoncentrowani ruszyli do ataku. Niestety z kolejnymi minutami, pomimo gry na połowie przeciwnika skuteczność oddania dobrego strzału była mizerna, a gdy już się udało trafić w światło bramki golkiper gospodarzy wyrastał z niej jak zaczarowany. W trakcie przerwy zawodnicy Sparty, nie przyzwyczajeni na co dzień do takich warunków narzekali, że nie potrafią oddać nawet celnego podania, ponieważ piłka skacze po boisku jak chce i nie ma nad nią żadnej kontroli.
W 8min. drugiej połowy meczu, goście niespodziewanie tracą drugą bramkę co spowodowało duże zaniepokojenie i nerwowość. Gra mocno się zaostrzyła, a walka przeniosła się znów pod bramkę Wilków. W miejsce P.Ociepy wszedł J.Bodziachowski.
Mocno naciskana drużyna gospodarzy traciła powoli kontrolę w obronie, konsekwencją czego było popełnianie wiele błędów dotykając piłkę rękoma w polu karnym. Na nic jednak zdały się okrzyki piłkarzy i kibiców Sparty, ponieważ reakcja żeńskiego trio bagatelizowała sprawę. Po morderczych atakach wreszcie nastała akcja, w której finał po strzale S.Psiuka miał przynieść kontaktową bramkę. Piłka lobuje bramkarza, lecz ten zdołał jeszcze wrócić się za nią i dosłownie ostatnim machnięciem ręki zmienił jej kierunek lotu. Piłka jednak zostaje wybita już po przekroczeniu linii bramkowej, ale boczna sędzia, która zamiast stać na linii końcowej, nadbiegała dopiero prostopadle do linii pola karnego.
Z jeden strony było to żenujące, ale z drugiej musiała pokonywać sporą górkę raz za razem i widocznie dostała małej zadyszki.
„No i masz babo placek”.
Po dwóch rękach w polu karnym i po nie uznanej bramce wreszcie nastąpił przełom i olśnienie. Sędzia 9min. przed zakończeniem spotkania odgwizduje faul na N.Florku i wskazuje na 11m. Rzut karny wykorzystuje K.Kuś, ale nie wiele brakowało, aby golkiper Wilków znów zaskoczył wszystkich. Osobiście byłem pod wielkim wrażeniem co wyprawiał ten człowiek pomiędzy tymi słupkami w całym spotkaniu i gdyby nie to, że sędziowanie nie do końca było obiektywne, skłonny byłbym powiedzieć że 3pkt. Wilków należą się z całym szacunkiem dla bramkarza gospodarzy.