Sparta - Kmicic 0-1 (0-0) 18.05.2013r
23.05.2013, 13:34
Aktualności
21 wyświetleń
Nie licząc walkowera z Miedźnem, to już czwarta porażka Sparty z rzędu, a w dodatku trzecia u siebie. Wychodzi na to, że boisko które zostało wyremontowane od podstaw służy bardziej drużyną przyjezdnym niż Gospodarzom.
Oczywiście jak to zwykle bywa, Spartanie nie dostali tęgiego lania, a wymęczona trochę bramka Gości nie zrobiła na nikim wrażenia. Szczerze powiem, że po liderze spodziewaliśmy się trochę więcej, no ale cóż, tak to bywa w tej naszej B-klasie. Nie zawsze jest tak jak byśmy sobie tego życzyli.
No właśnie!!! Skoro mowa jest już o życzeniach czy marzeniach, to na pewno jednym z nich jest to, aby praca nasza nie poszła na marne, a boisko mogło być w pełni wykorzystane. Obawa jest jednak, że jak tak dalej pójdzie to niedługo nie będzie miał kto grać na tym wspaniałym obiekcie. Stara kadra nie długo przejdzie na emeryturę, a młodzi wcale nie kwapią się dzisiaj do gry. Wolą siedzieć przed komputerem, męczyć wzrok, jeść truciznę w postaci chipsów, popijać odrdzewiaczem , a później walczyć z otyłością. Masakra!!!
Kochana młodzieży zasiadająca po drugiej stronie monitora, może ruszylibyście tak swoje tyłki i poruszali się troszeczkę?
Wracając do meczu. Początek jak i koniec należał zdecydowanie do Sparty, to oni mieli wtedy okazje do strzelenia goli, ale znów zawiodła skuteczność. Trzeba jednak podkreślić, że mocno osłabiony skład z Nowej Wsi całkiem nieźle sobie radził z drużyną, która nominowana jest do tytułu mistrza B-Klasy w sezonie 2012/2013. Gdybym miał porównać ten mecz z poprzednim, nie wiedząc kto zajmuje jaką pozycję w tabeli, to powiedziałbym że poprzedni mecz graliśmy z liderem, a dzisiaj z przeciętną drużyną, chociaż tabela wskazuje nam odwrotną sytuację.
Nie jest moim zamiarem ubliżać jakiejkolwiek drużynie, tym bardziej że do Kruszyny zawsze czułem sentyment pomimo że prawie po każdym spotkaniu z tą drużyną tracimy na dłuższy czas jakiegoś zawodnika. Chciałbym jednak podkreślić, że w ostatnich dwóch sezonach, w którym Lider (Grom Cykarzew) prowadzony przez tego samego trenera po prostu wymiatał i nie był w naszym zasięgu, podobnie jak Maraton Waleńczów. W tym sezonie nie ma tak naprawdę liderów, którzy robią wrażenie powalając swoją grą przeciwnika. Wszyscy jesteśmy albo tacy słabi, albo tacy mocni.
Pozdrowienia dla nowej grupy kibiców, którzy głośno dopingowali naszą drużynę. To w pewnym stopniu ich umocniło, a i po meczu pomimo porażki w szatni była całkiem przyjemna atmosfera.