W ostatniej kolejce Spartanie pokazali charakter i nie odpuścili wice-liderowi ogrywając ich na własnym boisku 1-0.
Jak informowaliśmy wcześniej, zespół z Nowej Wsi nie potrafi od jakiegoś czasu zebrać nawet pełnej jedenastki na wyjazdowe mecze, ale pomimo trudności jedzie i walczy do końca.
Ta walka opłacała się dzisiaj ponieważ przełamali wreszcie nie tylko złą passę, ale powróciło również szczęście, które ostatnio było przeze mnie wywoływane. Na pewno nie jeden z Was pomyśli że to nie możliwe, że słabo spisująca się Sparta w tej rundzie nie mogła od tak sobie pokonać drużyny A-klasowej, tym bardziej grając w dziesięciu i bez kilku podstawowych zawodników - na szczęście cuda się zdarzają.
Oczywiście, że Polonia nie musiała nic udowadniać, notabene i tak była zwycięzcą. Sparta natomiast grała o prestiż, o to by nie zająć ostatniego miejsca w tabeli. Gdy wspomnimy sobie te wszystkie porażki, to aż żal ściska, że wystarczyłoby odrobinę szczęścia, a wyniki byłyby inne.
Często było tak, że Spartanie grali a przeciwnik strzelał o jedną bramkę więcej. Dzisiaj było podobnie, ale to szczęście o którym wspominam było po stronie Sparty. Oczywiście nie mam zamiaru tu wychwalać przesadnie drużyny gospodarzy, bowiem jak przystało na A-klasowy zespół nie powinni nawet dać pomyśleć Spartanom o remisie, a co dopiero mówić o przegranej z 10- osobowym składem.
Drużyna z Nowej Wsi zagrała naprawdę ambitnie i przede wszystkim spokojnie, chociaż były momenty, że pod własną bramką robili sobie sami na złość- na szczęście gospodarze nie potrafili tego w żaden sposób wykorzystać. Najsłabszym ogniwem w drużynie Polonii oprócz słabo skutecznej ofensywy był golkiper gospodarzy, pozwalający sobie na błędy, które w rezultacie dały przewagę gości w 30min. po stałym fragmencie gry.
Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego K.Kusia, piłkę do siatki trafia T.Florek, który ostatnio swoją grą przykuwa naszą uwagę. Co prawda nie była to jedyna okazja, bowiem w późniejszych chwilach również mieliśmy szansę na podwyższenie wyniku, ale jak się okazało na koniec, były to tylko okazje.
Polonia takich szans miała o wiele więcej i w pierwszej i drugiej połowie, ale dzięki wspaniałej grze defensywy i oczywiście świetnie spisującym się dzisiaj G.Pikule w bramce nie dała rady Spartanom.
W chwili pisania powyższego tekstu dowiadujemy się również o miażdżącej wygranej Lgoty nad drużyną Białej Gwiazdy i chcąc nie chcąc podsumuję ten sezon tak:
Grę którą zaprezentowały nam drużyny Kmicica i Polonii w bezpośrednich pojedynkach ze Spartą uważam osobiście za przeciętną. Największe wrażenie na mnie zrobiła w tym sezonie tylko jedna drużyna, - drużyna która potrafiła wybić się z ostatniego miejsca na sam szczyt w bardzo krótkim czasie.
GRATULACJE DLA PŁOMIENIA LGOTY MAŁEJ.