Sparta - Start 1-0 (0-0) 20.10.2013r.
06.11.2013, 14:07
Aktualności
10 wyświetleń
Bramkarz Sparty Grzegorz Pikuła pokonuje Start Soborzyce.
Po przegranym (2-0) meczu z przeciętnie grającą drużyną Metalu Rzeki Wielkie, golkiper Sparty G.Pikuła miał o czym myśleć przez cały kolejny tydzień, a to za sprawą błędów które popełnił podczas tego spotkania.
W konsekwencji trener w meczu z silnie zapowiadającą się drużyną Soborzyc postawił na drugiego bramkarza M.Leśkiewicza, a Grzegorzowi pozwolił założyć po raz pierwszy strój z nr.17
Ze względu na to, iż w spotkaniu z Rzekami kontuzji doznali J.Bujak i D.Witkowski , oraz brakowało K. Sowińskiego, na boisko musiała wyjść ławka rezerwowych na czele z trenerem. Średnia wiekowa Sparty podstawowego składu wynosiła 33 lata przy 22-latach Gości, a mimo to całkiem przyzwoicie radziła sobie w pierwszej połowie.
Co prawda Spartanie oddali 3 celne strzały w światło bramki, ale za to wspaniale się bronili, co dawało dużą szansę uzyskania 1pkt.
W drugiej połowie trener zrobił małą roszadę w ustawieniu co spowodowało znaczącą różnicę w grze, i więcej okazji do oddania strzału na bramkę gości. Wydawałoby się, że młodzi zawodnicy z Soborzyc zabiegają w drugiej połowie starszych kolegów ze Sparty, ale o dziwo to Spartanie coraz śmielej atakowali bramkę Gości, chociaż brakowało trochę szczęścia aby wywołać sensację.
Od razu przypominają się na mecze w których to drużyna z Nowej Wsi nie gra w roli faworyta, a jednak wygrywa mecz. Tak było to często w spotkaniach z Amatorem Golce, czy Alkasu Aleksandrii i również powtórzyło się dzisiaj.
Szczerze mówiąc to nie potrafię tego wytłumaczyć. Spartanie w silnej obsadzie potrafią przegrywać z najsłabszymi, a wygrywają z takimi drużynami z którymi większość zespołów przegrywa, -praktycznie gołą i wiekową jedenastką.
Nic dziwnego, że zawodnicy z innych drużyn określają często Spartan jako drużynę najbardziej nieobliczalną i często obawiając się, drżą o wynik do ostatniego gwizdka.
W dniu dzisiejszym zwycięstwo dla swojej drużyny zapewnił Grzegorz Pikuła, który po raz pierwszy w swojej sześcio-letniej karierze w barwach Sparty zamienił nr. 1 na 17, a najśmieszniejsze było to, że scenariusz zakończenia tego spotkania poznaliśmy już 15min. przed końcem meczu.
Wchodzący na boisko G.Pikuła w 76min. był przekonany o wygranej swojej drużyny w dniu dzisiejszym, ponieważ jak wcześniej nas poinformował miał taki sen, który sprawdził się 3min. później.
K.Kuś wykonując rzut rożny, podał piłkę do P.Kamińskiego, ten z kolei uderzył w stronę bramki gdzie stał G.Pikuła. Dobre zastawienie golkipera Gości i szybka zmiana kierunku lotu piłki pozwoliła Grzegorzowi po chwili tonąć w objęciach kolegów z drużyny. (1-0)
Wszyscy cieszyliśmy się z tego gola, a jednocześnie zastanawialiśmy się czy przeczucie naszego jasnowidza moglibyśmy wykorzystać w kolejnych meczach?
Życzymy Ci Grzegorz takich wspaniałych snów do końca sezonu i oby sprawdzały się tak jak dziś.