Orlik - Sparta 2-5 (1-4) 27.10.2013r.

Orlik - Sparta 2-5 (1-4) 27.10.2013r.

Dzisiejsze zwycięstwo Sparty z Orlikiem potwierdziło, że wygrana ze Startem nie była przypadkowa.

 

 

 

Zamiana pozycji w ustawieniu pomiędzy K.Kusiem, a grającym od niedawna D.Bernatem w meczu ze Startem przyniosła zamierzony efekt, który został powielony w dniu dzisiejszym od początku spotkania.

W związku z powyższym gra od pierwszych minut wyglądała imponująco i na dzień dzisiejszy oprócz od dawna świetnie spisującej się obrony dołączyły pozostałe formacje. W dniu dzisiejszym wszyscy zawodnicy zagrali wyśmienicie, ale jak zwykle będę chciał wyróżnić osobę która zainspirowała całą drużynę, a ławce trenerskiej dała myśl przewodnią.

Tą osobą w dniu dzisiejszym jest młody, 16-letni, nowy nabytek Spartan -Damian Poch.

Debiut tego zawodnika można wyrażać w samych superlatywach, byle nie był to jego pierwszy i ostatni taki dobry mecz.

Już od pierwszych minut Damian dał się mocno we znaki defensywie Blachowni. Jego bezprecedensowy, a zarazem desperacki atak w polu karnym spowodował osłabienie drużyny przeciwnej, w konsekwencji czego chwilę później Spartanie mogli cieszyć się z prowadzenia (0-1) Bramkę w 2min.po dośrodkowaniu z rzutu rożnego przez K.Kusia strzela głową Tomasz Florek.

Wszyscy sądziliśmy, że drużyna z Blachowni rzuci się do odrabiania strat i szybko odwdzięczy się tym samym, lecz nic bardziej mylnego. Szybko zdobyta bramka przez Gości dała im taką siłę, że praktycznie Orlik nie miał za dużo do powiedzenia.

W 13min. wcześniej już wspominana świetna trójca (Bernat,Kuś,Poch) ponownie dała o sobie znać. Mocno zaatakowana bramka Gospodarzy przez w/w zawodników w końcu skapitulowała, a oddanym ostatnim strzałem odbitym od poprzeczki przez D.Pocha dała Spartanom drugiego gola.(0-2)

W 24min. niezbyt przemyślane dogranie golkipera Sparty spowodowało szybkie przejęcie piłki przez przeciwnika i zdobycie kontaktowego gola. (1-2)

W kolejnych minutach w dalszym ciągu przewagę miał zespół z Nowej Wsi co potwierdziła ponownie dwójka napastników Sparty. Dokładnie w 36min. po świetnym dośrodkowaniu D.Pocha, K.Kuś nie ma problemu z trafieniem do siatki. (1-3)

Taki wynik w pierwszej połowie na obcym boisku, w dodatku z dobrą drużyną, był dużym zaskoczeniem nie tylko dla kibiców Sparty, ale również dla samych graczy.

Spartanie byli tak podbudowani swoją grą, że całkowicie zapomnieli o zmęczeniu, które na pewno wcześniej, czy później musiało się dać we znaki. Jak by nie patrzeć stadion OSiRu w Blachowni należy do dużych i nie łatwo wybiegać tu całe 90min. w szybkim tempie. Tymczasem, gdy zadowolona ławka rezerwowych oczekiwała na gwizdek kończący pierwszą połowę, Spartanie poderwali się po raz czwarty pokonując bramkarza Orlika.

Bramkę po dośrodkowaniu K.Kusia zdobył głową T.Ligudziński. (1-4)

Po przerwie Spartanie weszli na boisko z zadaniem utrzymania tego pozytywnego wyniku, i choć zmęczenie ich z minuty na minutę było widać gołym okiem, to nie pozwolili sobie już wytargać tej sporej przewagi.

Gospodarze wykorzystując zmęczenie przeciwnika próbowali wejść z piłką do bramki , ale jak zwykle świetna obrona Sparty na czele z P.Kamińskim pozwoliła przeciwnikowi zaskoczyć się tylko raz w drugiej odsłonie. Ładnym strzałem na początku drugiej połowy popisał się zawodnik Orlika, który trafiając w wewnętrzną część poprzeczki nie daje szans obrony naszemu golkiperowi. (2-4)

Kolejne 30min. należały do Gospodarzy, którzy nie potrafili jednak wykorzystać swoich dogodnych sytuacji.

W 70min. tak jak w poprzednim meczu A.Banasika zastąpił G.Pikuła (drugi bramkarz). Dzisiaj co prawda Grzegorz nie strzelił gola, ale ożywił nieco grę Spartan , a strzały w kierunku bramki podnosiły wszystkich z krzesełek.

Drużyna z Blachowni w końcówce meczu również opadła ze sił, a Spartanie na kolejnym oddechu ponownie zaczęli naciskać na bramkę Gospodarzy. W 80min. niezawodny w dniu dzisiejszym K.Kuś, któremu nowa pozycja najwyraźniej odpowiada, zalicza trzecią asystę w tym meczu.

Katem który dobił zespół z Blachowni był D.Zielonka. Ten ostatni, mógł zdobyć jeszcze 6-bramkę lecz w zamieszaniu podbramkowym nasz inny zawodnik przez przypadek broni jego strzał. (2-5)

Szkoda, że Spartanie przebudzili się dopiero na koniec rundy, ale lepiej późno niż wcale. W ostatniej kolejce Spartanie będą podejmować na własnym obiekcie drużynę z Krasic, ale chcąc liczyć się w następnej rundzie nie mogą ich pod żadnym pozorem zlekceważyć.

To jak ciężko gra się z drużynami z końca tabeli Spartanie mogli się już przekonać na początku tej rundy.


Dzisiejszą wygraną, drużyna Sparty dedykuje Trenerowi W.Kłakowi który z przyczyn zawodowych nie mógł przyjechać do Blachowni i cieszyć się razem ze swoimi podopiecznymi.