Sparta - Płomień 2-3 (1-2) 30.03.2014r.
31.03.2014, 12:21
Aktualności
21 wyświetleń
Zarząd Sparty mierząc swoje siły na zamiary w nadchodzącej rundzie wiosennej 2014r. postanowił powalczyć jednak o awans decydując się na pozyskanie kilku nowych zawodników, lecz z dniem ostatniego sparingu lekko przygasły ich nadzieje, a dzisiejszy mecz z liderem potwierdził że „pech” to brat bliźniak Sparty, który trzyma się ich jak rzep psiego ogona.
Sparta jak wiecie z poprzednich sezonów znana była ze skutecznej obrony, ale obroną przecież meczu nie da się wygrać, dlatego postanowili poszukać wreszcie tego upragnionego napastnika, który wraz z pozostałymi nowymi i starymi zawodnikami stworzy drużynę, która będzie mogła powalczyć w nadchodzącej rundzie o awans.
Co prawda do lidera brakowało im aż 11pkt. ale do drugiej pozycji dzieliło ich już tylko 8. Nie mówiąc o trzecim miejscu który można było teoretycznie uzyskać po pierwszym wygranym meczu. Nikt przecież nie ma pewności że Czozpn nie dokona jakiś dziwnych ruchów i okaże się, że do A-klasy będzie można wejść nawet z 3 lokaty.
Wracając do meritum, planami Spartan było nie przegranie żadnego meczu, lecz te plany po wcześniej wspomnianym ostatnim sparingu legły w gruzach. Zawodnikiem, który miał strzelać bramki od tej rundy dla Sparty jest pozyskany Zbigniew Bochenek – niestety ostatnie towarzyskie spotkanie okazało się bardzo pechowe dla niego i dla całej drużyny. Zbyszek uległ dość poważnej kontuzji, która uniemożliwi jego grę na co najmniej 3tyg. A to oznacza, że pozostajemy przy starych napastnikach, którzy w poprzedniej rundzie strzelili 22 bramek na 10 rozegranych spotkań, co daje 2,2 bramek na mecz.
Porównując je do bramek uzyskanych przez drugi w tabeli Start Soborzyce (37)różnica wynosi 15 bramek.
Pokładamy nadzieję jeszcze w pozostałych nowych nabytkach, którzy przecież dopiero zgrywają się z całą drużyną i wierzymy, że z meczu na mecz będzie coraz lepiej. Oprócz Z.Bochenka drużynę z Nowej Wsi swoją grą postanowili wesprzeć :
Daniel Wojańczyk - MKS Sławków podokręg Sosnowiec,
Maciej Suszczyk – Skra Częstochowa,
Marek Kasprzyk – Naprzód Ostrowy,
Kamil Bernat – Grom Miedzno,
Michał Ochocki – Pogoń Kamyk.
W dzisiejszym spotkaniu z liderem który ostatnio również się wzmocnił nie było łatwo, ale nie możemy jednoznacznie stwierdzić, że byli zdecydowanie lepsi i nie można było z nimi wygrać .Gdyby wszystko poszło po myśli Zarządu i trenera drużyna ta raczej nie wywiozłaby 3pkt z Nowej Wsi.
Sam początek spotkania nie był najlepszy w wykonaniu Spartan, drużyna W.Kłaka była nieco spięta i po 8min. gubiąc szyki obronne pozwoliła sobie strzelić gola (0-1)
Liczna grupa kibiców (około 300) która przybyła na dzisiejszy mecz powodowała lekki paraliż wśród naszych piłkarzy, ale w 32min. Spartanie przełamali kryzys doprowadzając do remisu. (1-1) Bramkę z rzutu karnego po wcześniejszym faulu na T.Florku wykorzystał M.Kasprzyk. Duże problemy stwarzało dzisiejsze słońce, które mocno dawało o sobie znać pomocnikowi J.Bujakowi. Janek kompletnie nie potrafił dziś odnaleźć się na boisku, co potwierdził w 44min. faulując zawodnika Czarnego Lasu w polu karnym.
Niestety pomimo świetnie spisującemu się Bramkarzowi Sparty G.Pikule Płomień uzyskuje prowadzenie po raz drugi. (1-2)
W przerwie trener W.Kłak zabrał swoich podopiecznych do szatni próbując nakłonić drużynę do jeszcze większej walki, ale jak zwykle zabrakło znów odrobinę szczęścia, jak również doświadczenia i piłkarskiego cwaniactwa.
Kolejny błąd defensywy Sparty mogliśmy ujrzeć w 70min. i mieliśmy już 1-3. Płomień po zdobyciu tej bramki jakby zwolnił tempo i pozwolił nieco więcej drużynie przeciwnej, która miała naprawdę wiele okazji do strzelania gola.
W 75min. po asyście T.Florka niezawodny Dariusz Bernat, który wszedł dopiero w drugiej części spotkania ze świeżą raną stopy która poddała się desce z gwoździem zdobywa drugiego gola dla Sparty.(2-3)
Pomimo morderczych i mocno zaskakujących ataków ze strony Nowej Wsi, nie udało się trafić jeszcze raz do siatki w celu uzyskania chociaż 1.pkt. W ostatniej minucie najbliżej był T.Florek, ale bramkarz wyczuł intencje naszego snajpera i w ostatniej chwili zmienił kierunek piłki.
Za tydzień kolejny mecz, także na własnym obiekcie. Miejmy nadzieję że wszyscy zejdziemy z boiska uradowani. Powodzenia.