W dniu dzisiejszym Sparta podejmowała na własnym boisku rywala, z którym jeszcze niedawno rywalizowała w B-klasie. Wszyscy pamiętamy ostatni mecz pomiędzy tymi drużynami, kiedy to rozgrywany był w Soborzycach o stawkę- jaką był awans.
Wtedy to drużynie z Nowej Wsi wystarczył remis, aby cieszyć się upragnionego awansu, niestety Spartanie przegrali to spotkanie i musieli czekać do ostatniej kolejki. Dzisiaj oby dwie drużyny grają w A-klasie, i chociaż Spartanom początek nowego sezonu w wyższej klasie wypadł lepiej, to nie oznacza wcale, że jesteśmy dużo lepszą drużyną od Startu. Niestety, jak to w życiu piłkarzy bywa nie zawsze jest możliwość uczestniczenia w rozgrywkach, dlatego często te mecze są nieprzewidywalne, gdzie nawet teoretycznie „najlepsza” drużyna może przegrać z „najsłabszą”. Jeśli chodzi o Start niedawno udowodnili to na własnym boisku, pokonując wtedy- lidera grupy Naprzód Ostrowy aż 7-2. Dzisiaj na pewno do Nowej Wsi nie przyjechali dostać „baty” – wręcz przeciwnie, chcieli uzyskać jak najlepszy wynik. Od początku widać było, z jakim zaangażowaniem i determinacją podeszli do tego spotkania. Osłabiona w dniu dzisiejszym kadrowo Sparta, podeszła do tego meczu trochę lekceważąco, a zbyt pewność siebie otworzyła im oczy dopiero po utracie drugiego gola. W 30min. T.Florek podaje piłkę do D.Turka- a ten bez problemu ogrywa bramkarza Startu zdobywając kontaktową bramkę. (1-2) Niestety długo nie cieszyliśmy się ze zmniejszenia tej przewagi, bowiem minutę później broniący w dniu dzisiejszym G.Pikuła fauluje napastnika Soborzyc w polu karnym, gdzie sam rzut był już tylko formalnością. (1-3) Aby wygrać ten mecz Spartanie musieliby strzelić jeszcze 3 gole i nie stracić przy tym żadnego, a pierwsza połowa dobiegała końca. Na szczęście do szatni mogliśmy schodzić trochę w lepszych humorach, a to za sprawą T.Florka, który wykorzystuje błąd defensywy Startu i umieszcza kilka sekund przed gwizdkiem futbolówkę w siatce. (2-3) Na drugą połowę Spartanie wyszli już bardziej skupieni. Sześć minut po rozpoczęciu drugiej części w polu karnym gości zostaje faulowany D.Turek. Wykonawcą rzutu karnego był D.Kwasek, który bez problemu umieszcza piłkę w siatce. (3-3) W 55min trener Sparty dokonuje zmiany, licząc, że świeże siły w ofensywie przyniosą pozytywny skutek. Drużyna Bodziachowskiego jednak nie potrafiła uzyskać prowadzenia, chociaż sytuacji było sporo. Cofnięta pod własną bramkę drużyna Startu dzielnie odpierała ataki gospodarzy, a kontry z ich strony stwarzały duże zagrożenie dla naszego zespołu. Przypominając sobie mecz z Libidzą, gdzie skarani zachłannością w ostatnich minutach spotkania, przegrywamy spotkanie grając podobnie jak dzisiaj, przechodziły nas ciarki na samą myśl, że historia może się powtórzyć i zamiast strzelenia upragnionego gola stracimy go- przegrywając po raz kolejny z tą drużyną. Dlatego gwizdek sędziego oznajmujący koniec spotkania przy nierozstrzygniętym wyniku końcowym dla jednych Spartan był deprymujący, a dla drugich ulgą.
Nierostrzygnięta walka pomiędzy beniaminkami.