Po raz pierwszy w swojej 9-letniej grze w lidze Spartanie grali mecz na sztucznej murawie. Pomimo tego, że znali już to boisko z meczy sparingowych, to jednak nie potrafili się na nim odnaleźć. Rozpoczęliśmy to spotkanie nie za dobrze.
Już w 6min. tracimy bramkę z rzutu rożnego, która nie wróżyła nam najlepiej. Chwilę później okazało się jednak, że „nie taki diabeł straszny” Szybka kontra pokazała, że drużyna z Kiedrzyna ma również słabe strony. W 10.min po dokładnym zagraniu K.Smolarka do D.Zielonki, obrońca gospodarzy nie radzi sobie z naszym napastnikiem tracąc piłkę. Damian w porę zauważa również, że bramkarz stoi wystarczająco daleko od swojej bramki i wysoko posłaną piłkę lobuje nad nim, uzyskując gola wyrównującego (1-1). Wydawałoby się, że bramka ta sprawi, iż mecz ten będzie bardzo ciekawy, i chociaż boisko, na którym Orzeł rozegrał wiele meczy było atutem gospodarzy, to sytuacja w momencie diametralnie się zmieniła na korzyść Spartan. Niestety było to tylko nasze złudzenie, do którego ewidentnie doprowadził 12 zawodnik Kiedrzyna. Jak do tej pory od początku sezonu nie narzekaliśmy na arbitrów, ale kolejne 35min. gry, (jeśli można to w ogóle nazwać grą) było dla Spartan walką z wiatrakami. Zdajemy sobie sprawę, że taki zespół jak Orzeł, którego aspiracje sięgają zenitu, a parcie na grę w okręgówce jest bardzo duże, nie mogą pozwolić sobie na remis, nie wspominając już o ewentualnej porażce w dodatku z beniaminkiem- ale to, co zaprezentowali nam dzisiaj nie możemy nazwać uczciwą walką. Za szybko odzyskaną bramkę sędzia w 16min. ukarał Spartę kontrowersyjną decyzją dotyczącą rzekomo (ręki w polu karnym) która miała mieć wpływ na przebieg spotkania. Nasz bramkarz miał znikome szanse, aby wyciągnąć tą piłkę (2-1). Nie był to oczywiście jeszcze koniec świata. Nie raz Spartanie wychodzili już bowiem z takiej opresji. Niestety z każdą następną kontrą, Spartanom odechciewało się grać z powodu bezsensownych i stronniczych uwag sędziego w stosunku do naszej drużyny. Ciężko się było przyzwyczaić naszym piłkarzom do tej murawy, ale to jak byliśmy traktowani przez arbitra, który bezpardonowo podcinał naszej drużynie skrzydła było wręcz niesmaczne. Nikt z nas nie oczekiwał dzisiaj cudów, byliśmy przygotowani na ewentualną porażkę, ale porażkę w uczciwej walce. Kapitan Spartan D.Kwasek próbował wytłumaczyć sędziemu, po co jego drużyna tutaj dzisiaj przyjechała, ale na darmo. Przy okazji otrzymuje żółty kartonik. W 28 min. sędziowie puszczają grę w polu karnym pomimo ewidentnego spalonego. Spartanom całkowicie puszczają nerwy, ale ławka trenerska powstrzymuje, co niektórych od okazania tego sędziemu (3-1). Zdaliśmy sobie sprawę, że ten mecz tak będzie wyglądał do końca i żadne słowa tutaj nic nie pomogą, a na pewno mogą tylko pogorszyć. W konsekwencji schodzimy do szatni mocno podirytowani. W drugiej połowie zadaniem naszej drużyny było przede wszystkich nie dać się sprowokować , utrzymać stan straconych bramek, oraz próbować w miarę możliwości odrobić stratę. Niestety stan umysłów piłkarzy z Nowej Wsi po pierwszej połowie odbił się mocno na części drugiej, co spowodowało, że gra zrobiła się trochę chaotyczna. Niedokładne podania skutkowały przerywaniem dobrze zapowiadających się akcji, co z kolei przekładało się na grę w defensywie. Z upływem minut można było zauważyć większy obiektywizm sędziego, dzięki czemu Spartanie mogli wreszcie wyregulować oddech. Udawało się nie stracić bramki i coraz częściej dochodzić do sytuacji podbramkowych w polu karnym Orła. Brak skuteczności Kiedrzyna wprowadzał ich w zakłopotanie, a zarazem, coraz to częstsze ataki frustracji. Niestety Spartanie gubią szyki obronne w 71 min. i tracą czwartego gola (4-1). Ta bramka jak i pierwsza zdobyta przez gospodarzy z rzutu rożnego były bramkami, które zadecydowały, która drużyna jest lepsza. Dla nas wynik 2-1 to wynik końcowy, który zapewne mógłby być inny, gdyby nie cała ta farsa sędziego podczas pierwszej połowy. Teraz musimy się skupić na kolejnym- bardzo ważnym spotkaniu. Walka pomiędzy beniaminkami, którzy cały czas są w strefie bezpośredniego zagrożenia spadku do B-klasy, można nazwać walką o być albo nie być. Oczywiście nie jest to mecz o wszystko, bowiem przed nami jeszcze wiosenna runda i wiele może się zmienić, ale ewentualne zwycięstwo pomogłoby odbudować morale i ogólnie polepszyć stan psychiczny naszej drużyny. Ponadto Spartanie zmagają się z problemem swojego boiska i muszą grać na boisku przeciwnika, co dodatkowo zmniejsza szanse na zwycięstwo. Niemniej jednak zawodnikom z Nowej Wsi nie brakuje werwy i gdy tylko mecz prowadzony będzie w obiektywny sposób, to Spartanie postarają się, aby koniec tej rundy należał do udanych podobnie jak i jej początek.
Artykuł wyróżniony
Radykalny subiektywizm dwunastego zawodnika Orła- powodem wielkiego rozczarowania kibiców.