Fenomenalny Marek „Baggio” Kasprzyk

Fenomenalny Marek „Baggio” Kasprzyk
Dawno nie pisaliśmy nic na temat gry naszego zespołu, ale dzisiaj robimy wyjątek, ponieważ chcielibyśmy podziękować naszej drużynie za walkę pomimo tego, że awans po ostatniej porażce ze Zniczem oddalił się od nas jeszcze bardziej.

Dotychczasowe mecze z drużyną Metalu zawsze były dla nas ciężkie. Jak dobrze wiemy zespół z Rzek gra bardzo twardą piłkę i po każdym naszym wspólnym meczu zawsze tracimy jakiegoś zawodnika na dłuższy okres. Dzisiaj było podobnie, ale Spartanie nie odpuszczali i grali do samego końca. Emocje były ogromne- szkoda tylko że nie obyło się bez przyjazdu karetek- ale Ci, którzy postanowili obejrzeć dzisiejsze spotkanie, na pewno tego nie żałowali.

Pierwsze 30 min. były przeciętne w wykonaniu naszej drużyny. Na własne życzenie sprawiliśmy, że to Goście cieszyli się z trafionych goli, a my pomimo kilku dogodnych sytuacji nie zdołaliśmy trafić do siatki.

Na szczęście pod koniec pierwszej połowy przebudziliśmy się dzięki Markowi Kasprzykowi, który dał całej drużynie wiarę w zwycięstwo strzelając bramkę kontaktową z rzutu wolnego. (1-2) Rzeki najwidoczniej nie spodziewając się takiego przebiegu sytuacji pogubiły się nieco tracąc kontrole nad grą. Chwilę później ponownie Marek Kasprzyk trafia do siatki z głowy i mamy już (2:2).

Po przerwie gra była jeszcze bardziej zacięta, a sędziowie pozwalali na zbyt dużo, przez co nie obyło się bez kontuzji. Pierwszy ambulans musiał przyjechać do zawodnika z Rzek, który najprawdopodobniej złamał rękę. Pomimo tej kontuzji żadna z drużyn nie odpuszczała, a mecz stał się wielkim widowiskiem, którego dalszy przebieg wielu kibiców pomimo wolnych miejsc siedzących oglądało na stojąco. Z minuty na minutę było bardziej gorąco. Akcja za akcję, cios za cios- niczym na ringu. Na szczęście walka ta odbywała się tylko na boisku i nie potrzebowaliśmy interwencji ochrony.

Spartanie mieli naprawdę wiele okazji do strzelenia kolejnych bramek, ale brakowało precyzji i przede wszystkim zachowania zimnej krwi. Po kilku takich nieudanych atakach wreszcie nadszedł czas przełamania i wychodzimy na prowadzenie (3:2). Bramkę udaje się wreszcie trafić Krzysztofowi Warzyszyńskiemu. Niestety niedługo ciszyliśmy z przewagi, bowiem Rzeki odpowiadają nam w niedługim czasie tym samym i mamy kolejny remis (3:3). Końcówka meczu była tak emocjonująca, że już chyba nikt nie siedział, wszyscy coś krzyczeli, a najczęściej w kierunku arbitrów, którzy nie mieli dzisiaj chwili na odpoczynek. Po kolejnej przerwanej akcji, wreszcie nadeszła chwila, w której „Baggio”, czyli Marek Kasprzyk strzela w dniu dzisiejszym Hattricka. (4:3)

Pozostało 3 min. do końca spotkania, które doliczył sędzia. Były to dla nas bardzo długie 3 minuty, w których Rzeki rzuciły się do ataku i próbowały nas dosłownie wgnieść w murawę. Niestety nie obyło się bez kolejnej poważniejszej kontuzji. Tym razem trafiło na naszego zawodnika – najlepszego snajpera Sparty Dawida Turka. Dawid z mocno rozciętym łukiem brwiowym musiał opuścić boisko, gdzie w oczekiwaniu na drugą karetkę, mecz musiał oglądać z trybun. Wznowienie gry nastąpiło po kilku minutach.

Pomimo szaleńczych ataków Metalu Spartanie nie oddali już zwycięstwa, które naprawdę im się należało.

W dzisiejszym meczu serca kibiców skradł Marek swoimi fenomenalnymi strzałami, ale pochwalić należy całą drużynę, która pomimo braku kilku podstawowych zawodników, w odpowiednim momencie jak „Feniks z popiołów” odrodziła się na nowo, by świętować dzisiejsze zwycięstwo.