Artykuł wyróżniony
Jedno zwycięstwo dzieli Spartę od ponownego wejścia do A-klasy.
Za Spartanami kolejne bardzo trudne wyjazdowe spotkanie, o którym niedawno wspominaliśmy, a
drużyną, która chciała za wszelką cenę popsuć humor zawodnikom Sparty, był zespół z Szarlejki.
Na obiekcie Juniora do tej pory, Spartanie grali trzykrotnie:
W sezonie 2014/2015 gdzie ulegli gospodarzom 2:0,
w sezonie 2015/2016 gdzie wraz z Juniorem cieszyli się z awansu do A-klasy, lecz bezpośredni pojedynek na boisku w Szarlejce zakończył się wysoką porażką Spartan 5:0,
oraz w A-klasie 2016/2017, gdzie również nie podołali tej drużynie, przegrywając 2:1.
Tym razem Spartanie pojechali do Szarlejki, jako lider grupy i pokazali grę na poziomie drużyny, która nie przypadkowo znajduje się na samej górze tabeli.
Mecz ten był bardzo zacięty, obydwie drużyny pokazały intensywny futbol, a kibice oprócz obgryzionych paznokci mieli zapewnione ciekawe widowisko.
Od samego początku jedni jak i drudzy rozpoczęli bardzo szybką grę, ale pośpiech ten na dobre wyszedł gospodarzom, którzy już w 3min po rozpoczęciu obejmują prowadzenie (1:0)
Wielka radość ogarnęła cały stadion, ale drużyna z Nowej Wsi zachowywała się jakby nic się nie stało. No i dobrze, bowiem w 14min K.Warzyszyński po asyście D.Małoty strzela wyrównującego gola (1:1) i mecz rozpoczynał się od nowa.
Po kolejnych 16min Juniorowi znów udaje się pokonać stojącego pomiędzy słupkami bramkarza Sparty B.Borka (2:1)
Z minuty na minutę gra zaczęła nabierać agresywnego akcentu, a momentami przypominała jedną wielką kopaninę.
Po przerwie wielu kibiców zgadywało, że obydwie drużyny trochę sfolgują i zmniejszą tempo, które było bardzo wysokie. Nic bardziej mylnego.
W 51min. Spartanie za sprawą T, Smykalskiego ponownie doprowadzają do remisu (2:2), co doprowadziło gospodarzy do amoku- (dosłownie).
Coraz częściej sędzia musiał sięgać po kartki i karać zawodników Juniora, którzy nie potrafili powstrzymać się od głupich i nieprzyzwoitych fauli dopuszczając się nawet ściągania i targania spodenek Spartanom.
W 61min jednak osiągają swój cel i ponownie wychodzą na prowadzenie (3:2)
Pomimo uzyskania przewagi bramkowej nie przystopowali i nadal próbowali wyprowadzić z równowagi zespół P.Zroślaka grając nieprzepisowo.
Znów posypały się kartki, gdzie Junior zebrał ich w sumie 6 – w tym czerwoną w 84min.
Pomimo tego, że Junior skorzystał z sześciu zmian, wysokie tempo gry najwyraźniej ich przerosło, a zejście z boiska ukaranego zawodnika jeszcze bardziej osłabiło całą drużynę z Szarlejki.
Jak nie teraz to kiedy? Powiedzieli sobie Spartanie wrzucając kolejny bieg.
W 84min ponownie w dniu dzisiejszym do bramki celnie trafia K.Warzyszyński i po raz trzeci mieliśmy remis (3:3).
W całym tym spotkaniu pomimo tego, że to drużyna z Nowej Wsi musiała gonić wynik to jednak po zawodnikach Sparty nie było widać dużego zdenerwowania. Wyglądało na to, że przebieg całej drugiej połowy był dokładnie zaplanowany, a jeśli nie, to na pewno świetnie kontrolowany, aby w kulminacyjnym momencie zrobić to, czego pragnęli trener, zawodnicy i działacze- pokonać zespół Juniora na ich własnym terenie.
I stało się to w doliczonym czasie gry, a zawodnikiem, któremu udało się tego dokonać był najlepszy snajper D.Turek po asyście A.Dewódzkiego (3:4)
Po dzisiejszym meczu jak i poprzednich można stwierdzić, że drużyna Sparty dobrze była przygotowana do rundy wiosennej. Intensywne treningi i sparingi w okresie przed rundą i w czasie jej trwania przyniosły efekty, które zawodnicy pokazują na meczach.
Jednym minusem jest to, że nie dbają o serducha zarządu, co może się dla niektórych źle skończyć.
Na szczęście koniec sezonu jest już blisko i wszyscy będziemy mogli trochę odpocząć- przynajmniej psychicznie.
Spartanie muszą jeszcze wygrać chociaż jeden z ostatnich dwóch meczy i mamy nadzieję, że będzie to najbliższe spotkanie, aby na ostatni mecz z Blachownią jechać w pełni wyluzowanym.