Co czwarta kolejka wygrana. Czy to wystarczy?

Co czwarta kolejka wygrana. Czy to wystarczy?
    Po kolejnych 6 kolejkach czas, aby napisać kilka słów na temat poczynań Sparty w A-klasie. Po spotkaniu w drugiej kolejce z Sokołem, który przegraliśmy na własnym boisku 0: 1 wszyscy mieliśmy duży niedosyt. Brakowało tak niewiele, aby obronić przynajmniej 1pkt, ale coś było nie tak. To „coś” dręczyło nas jeszcze w spotkaniu z Popowem, gdzie po bardzo dobrze rozegranej drugiej połowie nadrobiliśmy straty i próbowaliśmy przechylić szalę na naszą korzyść. Świetne spotkanie rozegrał Daniel Wojańczyk, który po kilku sezonach postanowił powrócić do Sparty. Wchodząc w drugiej części, pobudził swoich kolegów do gry, dzięki czemu drużyna uwierzyła, że może jeszcze powalczyć. Niestety dziecinne błędy defensywy spowodowały, że ostatnie minuty były dla Spartan koszmarem i niekorzystny wynik poszedł w świat. Po 3 kolejkach mieliśmy 0pkt i aż 11 goli straconych, do czego nie byliśmy przyzwyczajeni w B-klasie. Niestety, jak to mówią „frycowe” musieliśmy zapłacić, co bardzo niekorzystnie wpłynęło na naszych zawodników. Po przeanalizowaniu tych rozegranych spotkań, stwierdziliśmy, że za bardzo chcemy grać piłką, co może jest efektowne, ale na pewno nie efektywne. Mecz 4-kolejki z drużyną Gromu Miedźno miał być tym przełomowym, w którym Spartanie mieli zagrać tak jak grali w B-klasie. I może z perspektywy prawdziwego miłośnika futbolu nie była to fascynująca gra, ale dzięki waleczności i dużemu zaangażowaniu piłkarzy z Nowej Wsi mecz oglądało się dobrze, a pierwsza wygrana przyniosła wszystkim dużo radości i więcej wiary w siebie. (4:2) W tym meczu swoją drugą młodość przeżywał K.Warzyszyński, któremu dosłownie wychodziło wszystko. Wygrana z Gromem spowodowała, że trener poszedł po śladzie i w meczu z Kiedrzynem zagraliśmy podobnie. Niestety, Orzeł w pierwszej połowie pokazał nam, że nie przypadkiem jest liderem i od początku chciał abyśmy się szybko zniechęcili. Jednak w drugiej połowie Spartanie odważniej ruszyli na bramkę przeciwnika zdobywając dwa gole. Niestety w doliczonym czasie zabrakło nam 20cm, aby wywieź z Kiedrzyna 1pkt. (3:2) Pomimo przegranej mecz wspominaliśmy pozytywnie, tym bardziej, że inne zespoły przegrywały na tym boisku wyższymi wynikami. 5-kolejka zapowiadała się nieciekawie ze względu na to, iż pierwszy trener P.Zroślak nie mógł w nim uczestniczyć, a wzmocniona drużyna Naprzodu Ostrowy miała ochotę wrzucić nam dwucyfrówkę. Co prawda skończyło się na pięciu, ale i tak była to dla nas sroga porażka, którą nie zapomnimy jeszcze długo. Skoro jesteśmy przy niezapomnianych spotkaniach, to kolejny mecz z Kruszyną na pewno nie zapomni nasz młody bramkarz P.Romanowski. Mecz ten gospodarze postanowili przełożyć na niedzielę przez co trafili w dziesiątkę, bowiem nie mogło uczestniczyć w nim 5 podstawowych piłkarzy Sparty. Brak optymalnego składu w tym spotkaniu, nie był jedynym przypadkiem w tej rundzie, ale mocno osłabił drużynę z Nowej Wsi, co można było zauważyć już po 20min gry. Kruszyna się rozstrzelała, a defensywa Sparty nie potrafiła zatrzymać przeciwnika. Po pierwszej połowie mieliśmy już 5:0 i widać było, że mecz ten jest już nie do uratowania, tym bardziej, że doznaliśmy w znacznym stopniu kilku kontuzji. W drugiej połowie Spartanie jak zwykle zagrali dużo lepiej niż w pierwszej części i raczej próbowali obronić się przed kolejnymi utraconymi bramkami niż skupić się na odrabianiu strat, które i tak były niemożliwe. W 61min Sparta jednak traci kolejną bramkę, co nie wróżyło dobrze. Oczywiście z taką porażką mogliśmy się pogodzić w pierwszym spotkaniu z Okszą Łobodno, ale przegrać tak wysoko z drużyną, która również jak my nie radziła sobie do tej pory w naszej grupie to trochę krępujące. Kruszyna znana jest nam z bardzo twardej gry na pograniczu faulu, którą pamiętamy jeszcze z B-klasy, ale to jak grali w tym meczu przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Cały czas prowokowali Spartan, co im się udawało. Jedno trzeba im przyznać, że robili to perfekcyjnie, co nie można było powiedzieć o niektórych zawodnikach Sparty. W 72 min gry kolejnej prowokacji nie wytrzymał młody nabytek z Kamyka D.Zawada i oddał przeciwnikowi w bardzo widoczny sposób, przez co sędzia nie mógł stać bezczynnie. Ostatnie minuty Spartanie grali w 10. Kmicic prowadził już 6: 0, ale widać było, że jest im jeszcze mało. Być może chcieli zrekompensować sobie dotychczasowe przegrane mecze i postanowili za wszelką cenę zdobyć jak najwięcej goli, myśląc może, że to wystarczy, aby wyjść ze strefy spadkowej, o której za wcześnie, aby mówić, bowiem jest to dopiero połowa pierwszej rundy. Niestety dzięki tak wspaniałemu zaangażowaniu drużyny Kmicica sędzia zmuszony był zakończyć mecz 8 min przed czasem, po tym jak jeden z zawodników bezmyślnie fauluje naszego bramkarza. Golkiper Sparty P.Romanowski podczas łapania piłki został bardzo mocno kopnięty w twarz w wyniku, czego stracił przytomność. W oczekiwaniu na karetkę udało się nawiązać z nim kontakt, ale nie wstał już z miejsca o własnych siłach do samego przyjazdu służb medycznych. Przewieziony do szpitala został prześwietlony i poinformowany o złamanym nosie oraz wybitym zębie.     Piłka nożna to nie szachy, ale każdy piłkarz oprócz zaangażowania i determinacji powinien mieć odrobinę wyobraźni, czego wielu piłkarzom Kmicica brakuje. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, bowiem zdarzają się takie przypadki, ale przedostatnie spotkanie Sparty w Kruszynie również zakończyło się podobnie. Wtedy to bramkarzowi G.Pikule złamali nogę. Przypadek czy bezmyślność??? CO NAS NIE ZABIJE TO NAS WZMOCNI! Poirytowani całym tym spektaklem trzeba było się otrząsnąć i pozbierać, ponieważ kolejną kolejkę mieliśmy znów grać na wyjeździe i to w dodatku na boisku, na którym nie wygraliśmy jeszcze spotkania.      Nieco lepsza frekwencja ucieszyła trenera, ale przecież to nie wszystko. Trzeba było wyjść i zagrać jak najlepiej, aby wreszcie odbić się od dna.      To był paskudny i deszczowy dzień, ale jak się okazało na koniec, to właśnie ta aura najlepiej sprzyja drużynie z Nowej Wsi, która podobnie jak z Gromem Miedźno przyniosła nam zwycięstwo w Libidzy.      Mecz ten pozytywnie rozpoczął K.Kopaczewski, który pięknym uderzeniem z około 26m podczas wykonywania rzutu wolnego trafia w same okienko bramki Błękitnych.(0:1) Oczywiście zawodnicy z Libidzy również mieli dużo okazji do oddania strzału, lecz najwyraźniej celne trafienie nie było im pisane. Po mimo wielu nieudanych prób z jednej jak i drugiej strony w 40min gospodarze doprowadzają jednak do wyrównania (1:1) Zaraz po wznowieniu drugiej części D.Turek uzyskuje prowadzenie dla Sparty (1:2) Długo jednak się nie cieszyli z prowadzenia, bowiem 3 min później gospodarze ponownie remisują (2:2). Remis dla Sparty na tym obiekcie to i tak wielki wyczyn, a przecież to gospodarze ciągle gonili wynik. W 60min znów trafiają Spartanie, a na listę strzelców wpisuje się K Warzyszyński (2:3) Z Szóstej bramki w tym spotkaniu cieszyli się jednak kibice Libidzy (3:3).      W ostatnich minutach niestety Spartanom nie udało się strzelić więcej goli, za to gospodarze zdobywają jeszcze dwa, tyle, że do swojej bramki, dzięki czemu drużyna z Nowej Wsi inkasuje w tym spotkaniu 3pkt i odbija się wreszcie od dna tabeli.     Analizując wszystkie dotychczasowe mecze możemy stwierdzić, że przy optymalnym składzie Spartanie mogą powalczyć o punkty nawet z najlepszymi i miejmy nadzieję, że od teraz będzie coraz lepiej. Zdajemy sobie sprawę z tego, że ponowny spadek do B-klasy pogrąży całkowicie tą drużynę i zabraknie już sił na ponowny awans, dlatego chcąc utrzymać się w tej lidze musimy nie tylko walczyć, ale przede wszystkim być obecnym na meczach.