Boleśnie, ale skutecznie.

Boleśnie, ale skutecznie.
    Ostatni mecz Spartan w Kościelcu nie należał do łatwych, ale można było się tego spodziewać. Naszej drużyny po trzech zwycięstwach nikt raczej już nie lekceważy i od początku gra toczy się na najwyższym poziomie. Tak właśnie było w Kościelcu, gdzie gospodarze od samego początku zawiesili wysoko poprzeczkę Spartanom, którzy nie potrafili przez dłuższą część pierwszej połowy zagrozić bramce Lotnika.     Po błędach defensywy tracimy dwie bramki i nic nie zapowiadało się, aby cokolwiek się zmieniło. Na szczęście świetną formą w dniu dzisiejszym popisał się golkiper Sparty- Konrad Związek, który zastąpił w bramce nieobecnego Grzegorza Pikułę. Konradowi udało się wybronić kilka niebezpiecznych strzałów, dzięki czemu gospodarze nie powiększyli swojej przewagi. Od 30’ Lotnik trochę sfolgował, dzięki czemu drużyna z Nowej Wsi odważniej przesunęła grę do przodu. Po kilku nieskutecznych atakach wreszcie przyszedł moment sprawdzenia umiejętności bramkarza gospodarzy przez Dawida Małotę, który z około 20m zdecydował się na strzał. Precyzyjne kopnięcie spowodowało, że piłka trafiła między rękami bramkarza a poprzeczką prosto do siatki (2:1).    Ten gol nie tylko zaskoczył gospodarzy, ale również nas samych. Sytuacja była bardzo podobna do tej z Kiedrzyna, gdzie po trafieniu gola przez Spartan, drużyna uwierzyła w to, że może powalczyć teoretycznie z lepszą drużyną jak równy z równym i odważniej ruszyła do ataku. Co prawda nie było łatwo, ponieważ Lotnik po przerwie również mocno napierał na naszą bramkę, ale trochę szczęścia jak również świetna gra defensywy nie pozwoliła gospodarzom powiększyć swojej przewagi.     Spartanie w tym dniu nie mieli zbyt dużej ławki rezerwowej, ale trener postanowił w przerwie zejść z boiska i dać szansę Maciejowi Szczęsnemu. Ta zmiana była trafiona, w 100% bowiem Maciek podobnie jak wcześniej jego kolega z drużyny D.Małota również z około 20m kapitalnie uderza piłkę, podczas którego bramkarz Lotnika pozostaje bez szans obrony (2:2). Byliśmy świadkami wyniku, którego nie spodziewaliśmy się chociażby z powodu frekwencji naszych zawodników. Boisko a raczej „Lotnisko” w pozytywnym znaczeniu tego słowa, na którym Spartanie grali po raz pierwszy, również nie wróżyło, że mecz ten mógł ułożyć się dla Spartan pozytywnie. Oczywiście po wyrównaniu było jeszcze dużo czasu, w którym wynik mógł zmienić się na niekorzyść naszej drużyny, dlatego nikt specjalnie nie wpadał w euforię, co nie znaczyło, że nie byliśmy podekscytowani, licząc po cichu na niespodziankę. Wszyscy zawodnicy z Nowej Wsi bronili wyniku do samego końca, a jednocześnie próbowali kontrami ponownie zaskoczyć przeciwnika. Z jednej jak i z drugiej strony zawodnicy stwarzali sobie dogodne sytuacje strzeleckie, ale żadna z drużyn nie potrafiła zdobyć gola i wyjść na prowadzenie. W 80 min podczas kolejnego starcia w polu karnym, nasz kapitan Marek Kasprzyk (Baggio) doznaje kontuzji, podczas której upada na murawę i nie wstaje z niej już o własnych siłach. Ponad 10-minutowa pomoc nie przynosi efektów i Spartanie ponownie muszą korzystać z pomocy lekarzy wzywając karetkę pogotowia.    Niestety skutek tego wydarzenia miał podobny finał jak w przypadku naszego bramkarza Piotra Romanowskiego gdzie podczas meczu z Kruszyną doznał złamania nosa i musiał zostać przetransportowany do szpitala. Mecz został wznowiony po 10min, ale na szczęście Spartanie nie pozwolili, aby ta bolesna i pechowa obrona dostępu do bramki przez Marka poszła na marne, utrzymując do końca korzystny wynik dla swojego zespołu.    „Baggio” to zawodnik, który na boisku oddaje całe swoje serce jak przystało na prawdziwego Spartanina. To najlepszy kapitan, jakiego do tej pory miała Sparta. Swoją postawą daje świetny przykład kolegom z drużyny. Oczywiście wszystko w ramach rozsądku, chociaż wiemy, że rozsądek nie zawsze idzie w parze ze szczęściem, którego w dniu dzisiejszym Markowi zabrakło. Szybkiego powrotu do zdrowia Baggio!!!