13-kolejka pechowa dla Kamila.

13-kolejka pechowa dla Kamila.
Po falstarcie rozgrywek wiosennych w weekend 02-03 kwietnia, którego to pogoda pokrzyżowała plany większości drużyn, wreszcie nadszedł czas na długo oczekiwany start rozgrywek. 9-kwietnia Spartanie udali się do Rzek Wielkich, gdzie zmierzyli się z drużyną Metalu. W poprzednim pojedynku na własnym boisku drużyna z Nowej Wsi uległa gościom 1:3, gdzie jedyną bramkę dla naszej drużyny strzelił D.Turek. Pomimo słabej frekwencji, a w dodatku braku bramkarza, Spartanie odważnie podeszli do tego meczu. Spragnieni walki po długiej zimowej przerwie nie dawali po sobie poznać problemów kadrowych. Oczywiście od samego początku pozwolili się wykazywać gospodarzom, a sami próbowali od czasu do czasu zaskoczyć przeciwnika z kontry. Metal za wszelką cenę chciał jak najszybciej pokonać naszego bramkarza, ale defensywa naszej drużyny długo nie dawała im takiej satysfakcji, odpierając ataki. Mieliśmy również w tym spotkaniu dużo szczęścia, a przeciwnik słabo wyregulowane celowniki. W końcu jednak popełniamy błąd i w 32 min. gospodarze wychodzą na prowadzenie. (1-0) W tym momencie warto wspomnieć, że był to jedyny błąd naszego golkipera, a raczej obrońcy- Marka Kasprzyka, który odważył się w dniu dzisiejszym założyć rękawice. Z kolejnymi minutami Marek bronił coraz lepiej, dzięki czemu Spartanie zaczęli mu bardziej ufać jak i również skupić się na odrobieniu strat. Wynik jednak do końca pierwszej połowy nie uległ zmianie. Na drugą połowę drużyna W.Bodziachowskiego wyszła jeszcze bardziej skupiona, lepiej zmotywowana i z większą wiarą na korzystny wynik końcowy. Nie musieliśmy wcale długo czekać na efekty tej konsekwentnej i mądrej gry. W 49 min. w pole karne przedostaje się P.Ptak, którego obrońcy z Rzek powalają na ziemię. W konsekwencji sędzia wskazuje na 11 metr. Piłkę na wapnie szybko ustawił sobie K.Mędrek, który zdecydowanym strzałem pokonuje bramkarza gospodarzy (1-1). Z kolejnymi minutami zawodnicy z Rzek słabli coraz bardziej- nie do końca chyba przygotowali się do tego meczu kondycyjnie, dzięki czemu Spartanie mogli częściej stwarzać sobie dogodne sytuacje podbramkowe. Najbliżej zdobycia bramki był najmłodszy zawodnik Sparty – Oskar Siwczyński. Oskar nie odstawał przez całe spotkanie od swoich starszych kolegów, a swój debiut może zaliczyć do udanych. Zawodnik ten zasilił szeregi zespołu z Nowej Wsi, przychodząc z Pogoni Kamyk. Pomimo swojego młodego wieku zapewne nie raz jeszcze zadziwi w pozytywnym znaczeniu tego słowa, niejednego kibica i zawodnika w tej i następnych rundach. Na dużą pochwałę za swoją determinację i poświęcenie zasługuje K.Wypart, który wziął w dniu dzisiejszym na swoje barki odpowiedzialność za defensywę. Niestety zabrakło mu szczęścia, bowiem w doliczonym czasie uległ kontuzji. Podczas starcia z przeciwnikiem odczuł boleśnie na głowie jego korki piłkarskie. Nie obyło się również bez wizyty w szpitalu, gdzie udzielono Kamilowi pomocy i założono 3 szwy. Zapewne zostanie mu w pamięci ta drużyna, zresztą nie tylko on ma złe wspomnienia po starciu z Metalem. Spartanie nie pamiętają, aby kiedykolwiek wyjechali z Rzek bez kontuzji podobnie jak i z Kruszyny. Nie mniej jednak poświęcenie nie poszło na marne, ponieważ 1 pkt na tak trudnym terenie i w dużym osłabieniu zasługuje na pochwałę- oczywiście na pochwałę całej drużyny, która pokazała silny charakter i spartańską postawę. Za tydzień jako gospodarz będziemy podejmować drużynę z Libidzy. Zapowiadają ciekawe derby gminne, bowiem Spartanie po zdobyciu punktu są nastawieni bardzo pozytywnie, a Błękitni po ogromnej porażce u siebie 0:5 z Okszą Łobodno zapewne nie czują się najpewniej. Nasuwa się jedno pytanie w związku z powyższym: Czy uda się Spartanom do tego czasu pozyskać bramkarza i jak wpłynie ten mecz na byłego bramkarza Sparty- D. Rygalika, który zdecydował się opuścić szeregi naszej drużyny i stanąć pomiędzy słupkami właśnie w Libidzy zostawiając nas w trudnej sytuacji. Na pewno łatwo się nie poddamy!