Co tu się wydarzyło?

Co tu się wydarzyło?

Po inauguracyjnej porażce w Rzekach Spartanie mieli coś do udowodnienia – zarówno sobie, jak i kibicom. Druga kolejka sezonu 2025/2026 zapowiadała się zdecydowanie lepiej, bo rywalem Sparty była drużyna Kmicica z Kruszyny, z którą wiosną poprzedniego sezonu udało się wygrać 0:2 na ich terenie. Dodatkowym atutem była gra przed własną publicznością w Nowej Wsi.

Od pierwszych minut gospodarze przejęli inicjatywę i zepchnęli rywala do defensywy. Spartanie raz po raz nacierali na bramkę Kmicica, tworząc sobie sytuacje, które powinny zakończyć się golami. Niestety, powtarzał się dobrze znany z inauguracyjnego spotkania problem – brak skuteczności pod bramką rywala. Cztery stuprocentowe okazje w ciągu pierwszych 25 minut gry zostały zmarnowane. Dopiero piąta próba zakończyła się powodzeniem – w 27. minucie Dawid Witkowski po podaniu Davida Tinuoye trafił do siatki, dając upragnione prowadzenie Sparty.

W dalszej części pierwszej połowy obraz gry nie uległ zmianie. Sparta dominowała, a Kmicic próbował jedynie odpowiadać sporadycznymi kontrami, które nie zagrażały poważnie gospodarzom. Do przerwy wynik 1:0 wciąż wydawał się jednak zbyt skromny, biorąc pod uwagę przewagę Nowej Wsi.

Druga połowa to kontynuacja dominacji Sparty, ale niestety bez udokumentowania jej kolejnymi golami. Zespół stworzył ponad 14 okazji bramkowych w całym spotkaniu, lecz brakowało zimnej krwi pod bramką przeciwnika. I wtedy przyszła 75. minuta – przy rzucie wolnym dla gości doszło do nieporozumienia w obronie, które Kmicic bezlitośnie wykorzystał. Niespodziewanie zrobiło się 1:1.

Wyrównujący gol dodał skrzydeł drużynie z Kruszyny, która zaczęła grać odważniej, podczas gdy w szeregach Sparty narastała nerwowość. Gospodarze za wszelką cenę chcieli ponownie objąć prowadzenie, co niestety wprowadziło chaos w defensywie. W doliczonym czasie gry rywale przeprowadzili decydujący atak i zdobyli bramkę na 1:2, całkowicie zaskakując gospodarzy.

Spartanie muszą wyciągnąć wnioski – dominacja i liczba sytuacji nie wystarczą, jeśli nie idzie za tym skuteczność. To kolejna bolesna lekcja na starcie sezonu, ale także impuls, by jeszcze ciężej pracować nad koncentracją i wykończeniem akcji. Kibice wierzą, że w następnych meczach fortuna wreszcie uśmiechnie się do ich drużyny.