Artykuł wyróżniony
Dwie kolejne porażki. Sparta nadal bez przełamania
Kolejne dwa spotkania za nami, a my wciąż nie mamy się czym pochwalić.
W 10. kolejce Spartanie zmierzyli się z drużyną Zjednoczonych. Pierwsza połowa mogła jednak dawać nadzieję – jeśli analizować tylko ją, można by mówić o naprawdę dobrym występie. Od pierwszego gwizdka na boisku toczyła się walka o każdy centymetr murawy. Obie drużyny próbowały zdominować przeciwnika, ale po około dziesięciu minutach inicjatywę przejęli Spartanie.
W 13. minucie dobra gra została udokumentowana bramką Yehora Antoniuka. Kolejne fragmenty również należały do Nowej Wsi – brakowało jedynie skuteczności, by podwyższyć prowadzenie. Niestety w 29. minucie gospodarze wyrównali po kuriozalnej sytuacji. Strzał z dystansu, który z pozoru nie wyglądał groźnie, został zlekceważony przez bramkarza Sparty. Piłka odbiła się od nierównej murawy tuż przed linią bramkową i przetoczyła się między nogami naszego golkipera, wpadając do siatki.
Pomimo tego Spartanie utrzymali dobrą organizację gry i do przerwy wynik pozostawał remisowy.
Po zmianie stron wszystko się jednak posypało. Spartanie wyszli na murawę, ale głowy – jakby zostały w szatni. Zjednoczeni od pierwszych minut drugiej połowy narzucili swoje tempo, a Sparta nie potrafiła się odnaleźć. W 55. minucie boisko zmuszony został opuścić jeden z kluczowych defensorów, a chwilę później gospodarze zdobyli dwa gole w odstępie czterech minut. Gdy w 65. minucie Spartanie stracili kolejnego obrońcę, zespół rozsypał się jak domek z kart. Zjednoczeni bezlitośnie wykorzystali chaos, dokładając kolejne trafienia i ustalając wynik na 5:1.
Szkoda, bo pierwsza połowa dawała powody do optymizmu. Gdyby Spartanie zagrali drugą część meczu z taką samą determinacją, jaką pokazali na początku spotkania, wynik mógłby wyglądać zupełnie inaczej.
11. kolejka – Sparta Nowa Wieś – Liswarta Krzepice 1:4
Tydzień później Spartanie podejmowali na własnym boisku wicelidera – Liswartę Krzepice. Niestety, kontuzje i niska frekwencja w składzie nie napawały optymizmem. Mimo to, przebieg gry wcale nie wskazywał na tak wysoką porażkę.
Pierwsze pół godziny to wyrównane spotkanie – obie drużyny miały swoje okazje. Niestety w 40. minucie goście wykorzystali moment nieuwagi i objęli prowadzenie. Ten gol rozproszył gospodarzy, a pięć minut później Liswarta ponownie trafiła do siatki i na przerwę schodziła z dwubramkowym prowadzeniem.
Druga połowa była zdecydowanie lepsza w wykonaniu Sparty niż tydzień wcześniej, ale to rywale pierwsi podwyższyli wynik – już w 51. minucie zrobiło się 0:3. Mimo to Spartanie nie spuścili głów. Po akcji Dawida Witkowskiego i asyście, Marcel Kielan zdobył gola kontaktowego (1:3), dając jeszcze nadzieję na korzystny rezultat. Niestety w 73. minucie goście dołożyli czwarte trafienie, zamykając mecz.
Z przebiegu gry wynik 1:4 wydaje się zbyt surowy, ale futbol rządzi się swoimi prawami – skuteczność i koncentracja decydują o wszystkim.
Do końca rundy jesiennej pozostały już tylko dwa spotkania i nie zapowiada się, by Spartanie mogli w nich łatwo zapunktować. Defensywa mocno się przerzedziła – część zawodników leczy urazy, a młodsi gracze rozpoczęli studia, co utrudnia im regularny udział w rozgrywkach, zwłaszcza że mecze rozgrywane są coraz wcześniej.
Choć rundę jesienną trudno będzie uznać za udaną, Spartanie nie zamierzają się poddawać. W zespole wciąż jest potencjał i wola walki – teraz najważniejsze, by ustabilizować skład i odbudować pewność siebie przed rundą rewanżową. Za tydzień w dzień zaduszny zapraszamy naszych wiernych kibiców do Czarnego Lasu. Mecz rozpoczniemy o godz. 13:30