To nie był mecz. To był pokaz siły.
W swoim drugim sparingu pod wodzą trenera Andrzeja Lewandowskiego Sparta Nowa Wieś sprawiła swoim kibicom prawdziwą ucztę. Przeciwnik? Dąbrowianka Dąbrowa Zielona. Wynik? 17:2. Same cyfry mówią wszystko – to pierwsze tak wysokie zwycięstwo w historii sparingów naszego zespołu.
Już pierwsza połowa przypominała trening strzelecki. Po 30 minutach gry Spartanie prowadzili 7:0, a do szatni schodzili przy wyniku 11:0. Rywale istnieli tego dnia na boisku tylko teoretycznie – przez pierwsze 60 minut nie oddali ani jednego strzału na naszą bramkę. Sparta grała jak dobrze naoliwiona maszyna – odbierali piłkę, wymieniali podania i konstruowali kolejne sytuacje, nie dając rywalom chwili wytchnienia. To był futbol w wykonaniu jednej drużyny.
Dopiero po godzinie gry Dąbrowianka zdołała przedostać się pod nasze pole karne. Najpierw wykorzystali rzut karny po niepotrzebnym faulu, a dwie minuty później zdobyli swoją jedyną bramkę z akcji. Te 180 sekund to był jedyny moment zawahania w wykonaniu Sparty – najlepszy fragment meczu gości, a dla nas krótkie potknięcie w koncercie.
Spartanie szybko jednak wrócili do swojej gry. W końcowych minutach dołożyli jeszcze cztery trafienia, pieczętując okazałe zwycięstwo.
Co jednak cieszy najbardziej, to nie tylko same wyniki, ale to, co dzieje się wokół drużyny. Zmiana na stanowisku trenera ewidentnie podziałała mobilizująco. Frekwencja na treningach rośnie, zawodnicy chętniej przychodzą na zajęcia, a atmosfera w zespole sprzyja ciężkiej pracy. Dwa sparingi, dwie wygrane, 23 strzelone gole i zaledwie 2 stracone – to robi wrażenie, ale to dopiero początek drogi, bo przed nami coraz trudniejsi rywale.
Jeśli jednak Sparta utrzyma to tempo i zaangażowanie, nadchodząca wiosenna runda może być wyjątkowa.