Sparing numer 5: Przeciwnik nie dotarł, Spartanie z przysłowiowym "kamieniem w bucie"

Sparing numer 5: Przeciwnik nie dotarł, Spartanie z przysłowiowym "kamieniem w bucie"

Piąty mecz kontrolny miał być kolejnym sprawdzianem dla drużyny trenera Andrzeja Lewandowskiego. Miał być, ale nie był. Powód? Sokół Wręczyca po prostu... nie przyjechał.

Na 15 minut przed pierwszym gwizdkiem, gdy boisko było gotowe, sędzia czekał, a zawodnicy Sparty rozgrzewali się w pełnym rynsztunku, otrzymaliśmy informację, która wprawiła nas w osłupienie – Sokół właśnie wraca ze sparingu z innym przeciwnikiem.

Żenująca sytuacja

Nie owijajmy w bawełnę – to po prostu żenujące. Ludzie specjalnie pokonują kilometry, niektórzy zrywają się z pracy, żeby być na przedostatnim sprawdzianie przed sezonem. Płaci się niemałe pieniądze za wynajem boiska, sędziego, organizację – wszystko po to, by w efekcie zrobić sobie trening w sytuacji, która miała być meczem.

Ostatecznie Sokół nawiązał kontakt, przeprosili i tłumaczyli, że źle poukładali grafik. Rozumiemy – wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i błędy się zdarzają. Ale dziwi nas jedno: jak to możliwe, że w drużynie liczącej kilkunastu zawodników, sztabie i działaczach, nikt nie zwrócił uwagi, że na stronie ZPN w rozpisce sparingów wisiało nasze wspólne spotkanie?

Czy będzie rewanż? Czas pokaże

Spartanie zacisnęli zęby i mimo wszystko zrobili trening, bo czas goni, a sezon tuż-tuż. Jednak jeśli w przyszłości ponownie miałoby przyjść nam rozegrać wspólne spotkanie z Sokołem – na pewno głęboko się zastanowimy, zanim podejmiemy decyzję. Brak szacunku dla rywala i organizatorów to nie jest dobry prognostyk na budowanie sportowych relacji.

Szkoda słów, szkoda czasu, szkoda pieniędzy. Jedziemy dalej.