Hat-trick Kaczmarka i wygrana druga połowa. Sparta postraszyła Liswartę

Hat-trick Kaczmarka i wygrana druga połowa. Sparta postraszyła Liswartę

W trzeciej kolejce rundy wiosennej Spartanie zmierzyli się na wyjeździe z Liswartą Popów – zespołem walczącym o awans, zajmującym drugie miejsce w tabeli. To był nasz drugi z rzędu wyjazd, a w kolejnym tygodniu czeka nas trzeci. Warunki więc nie ułatwiają, ale nie zamierzaliśmy się bronić – woleliśmy zagrać odważnie, choć po analizie spotkania wiemy, że inna strategia w pierwszej połowie mogła dać inny rezultat końcowy.

 

Po niecałym kwadransie straciliśmy pierwszego gola. Trzeba przyznać – zasłużenie. Przez większość tego czasu gra toczyła się w środku pola i bliżej naszej bramki. Nikt jednak w Sparcie nie spodziewał się, że będzie inaczej – Liswarta od początku mocno naciskała, chcąc rozstrzygnąć mecz już w pierwszej części.

I wtedy stało się coś, czego gospodarze się nie spodziewali. Kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Jakub Kaczmarek, który precyzyjnym strzałem z około 25 metrów pokonał bramkarza Liswarty  i zrobiło się ciekawie.(1:1)

Niestety, radość nie trwała długo. Trzy minuty później pechowo interweniował nasz pomocnik. Tuż przed linią bramkową, próbując wybić piłkę po strzale rywala, głową skierował ją w poprzeczkę, a następnie niechcący nogą dobił do własnej siatki. (2:1)

W 30. minucie znów źle ustawiona obrona pozwoliła gospodarzom w łatwy sposób wkroczyć w nasze pole karne. Kolejne trafienie Liswarty oznaczało 3:1. Po tym golu Spartanie opuścili głowy i zostali zepchnięci do defensywy. Ciągłe ataki rywala przyniosły efekt w 37. minucie – głupi błąd w polu karnym i sędzia wskazał na jedenasty metr. Liswarta wykorzystała karnego i do przerwy było 4:1.

 

W szatni wiara w odrobienie strat nie była wielka, ale trener Lewandowski potrafił wzbudzić w drużynie iskierkę nadziei. W miejsce Davida Tinuoye wszedł Marek Kasprzyk, który miał uspokoić defensywę. Koncepcja zaczęła działać, choć na efekty trzeba było poczekać kwadrans.

Po stałym fragmencie przedostaliśmy się w pole karne, a piłkę do siatki ponownie wpakował Jakub Kaczmarek. (4:2)

Hat-trick Kuby Kaczmarka i nerwowa końcówka

Kolejne minuty to gra naprzemienna – atakowaliśmy my, za chwilę atakowali gospodarze, ale to Spartanie zachowali więcej zimnej krwi. Na kilka chwil przed doliczonym czasem gry Jakub Kaczmarek skompletował hat-tricka, zdobywając swoją trzecią bramkę w tym meczu (4:3) - i na ławce Liswarty zrobiło się gorąco. Trener gości wściekał się na swoich zawodników, obawiając się najgorszego. Spartanie natomiast uwierzyli, że mogą doprowadzić do remisu.

Niestety, tak jak w poprzednim spotkaniu, zabrakło dosłownie chwili, by sprawić niespodziankę. Gdy sędzia odgwizdał koniec meczu, sztab Liswarty odetchnął z ulgą – emocje wzięły jednak górę nad rozsądkiem i zamiast sportowego zachowania zobaczyliśmy gest, który w sportowym świecie nie powinien mieć miejsca. Jesteśmy jednak przyzwyczajeni do różnego rodzaju niewłaściwych zachowań rywali, gdy tylko sprawiamy im trudności.

 

To już trzecia porażka Sparty w rundzie wiosennej, ale widać wyraźny progres. Gramy coraz lepiej i walczymy do samego końca. Szkoda tylko, że ciągle brakuje nam postawienia kropki nad "i", która przełamałby złą passę. Mamy nadzieję, że już za tydzień wreszcie się to zmieni.