Za Spartą dwa niezwykle trudne tygodnie. Po 18. kolejce w zespole buzowały emocje – frustracja, nerwy, a momentami nawet otwarte konflikty. Trudno się dziwić, gdy kolejne spotkania wymykają się z rąk, często różnicą zaledwie jednej bramki. W takich okolicznościach presja rośnie, a utrzymanie chłodnej głowy staje się wyzwaniem nie tylko dla zawodników, ale i dla sztabu oraz zarządu, który próbuje na bieżąco stabilizować sytuację.
Spotkanie z Łobodnem, podobnie jak wcześniejsze starcie z Cykarzewem, miało przynieść przełamanie. Rzeczywistość ponownie okazała się jednak brutalna. Tym większe znaczenie zyskała 19. kolejka – powrót na własne boisko i derbowa rywalizacja z Pogonią Kamyk.
Rywal przyjechał wzmocniony i w wysokiej formie, realnie licząc się w walce o awans. Sparta natomiast pozostaje w trudnym położeniu, zamykając tabelę i balansując niebezpiecznie na skraju strefy spadkowej. Derby rządzą się jednak swoimi prawami – niezależnie od aktualnej dyspozycji czy miejsca w tabeli.
Historia tej rywalizacji, sięgająca lat 70. i 80., wielokrotnie pokazywała, że mecze z Kamykiem wymykają się schematom. W ostatnich sezonach nie brakowało dramatycznych zwrotów akcji – od decydujących zwycięstw Sparty po bolesne porażki. Statystyki sugerują jednak jedno: wiosenne starcia z Pogonią częściej układają się po myśli Spartan.
Remis, który smakuje jak zwycięstwo
Mimo nietypowej, wcześniejszej godziny rozpoczęcia, na trybunach pojawiła się liczna grupa kibiców. Goście przyjechali z zamiarem dominacji, natomiast Sparta – chociaż osłabiona kadrowo – przede wszystkim chciała zaprezentować się lepiej niż w poprzednich spotkaniach i wreszcie zapunktować.
Mimo to gospodarze pokazali charakter. Początkowy napór Pogoni został opanowany, a z biegiem czasu gra się wyrównała. Chwilami to Sparta sprawiała bardziej konkretne zagrożenie.
Obie drużyny miały swoje okazje. Strzały padały z obu stron, choć wiele było niecelnych. – goście trafili w słupek, gospodarze w poprzeczkę. Kiedy wydawało się, że spotkanie zakończy się bezbramkowym remisem, w końcówce Pogoń wykorzystała moment zmęczenia defensywy Sparty i objęła prowadzenie. Radość gości kontrastowała z ogromnym rozczarowaniem miejscowych.
Sparta jednak nie złożyła broni. W doliczonym czasie gry, w ostatniej akcji meczu doprowadziła do wyrównania. ( Bramka-T.Żurek) Ten gol był nagrodą za determinację i wiarę do samego końca.
Końcowy gwizdek przyniósł skrajne emocje. Zawodnicy i kibice Pogoni nie kryli rozgoryczenia, kwestionując decyzję o przyznaniu rzutu rożnego, po którym padła bramka.
Tym razem jednak – być może po raz pierwszy w tym sezonie – Sparta nie ma powodów do narzekań na pracę arbitrów. Zespół sędziowski poprowadził zawody rzetelnie i bez uprzedzeń, nie ulegając pokusie „łatwiejszych” decyzji na korzyść wyżej notowanego rywala. To wyraźna zmiana względem wcześniejszych spotkań, po których można było odnieść wrażenie, że takie tendencje jednak się pojawiały.
Niezależnie od tego, wychodzimy z założenia, że najlepszym sposobem na potwierdzenie swojej wyższości jest zwycięstwo różnicą co najmniej 2-3 bramek — wtedy wszelkie kontrowersje schodzą na dalszy plan, a wynik nie pozostawia miejsca na dyskusję.
Czy Sparta zasługuje na spadek?
Remis w derbach to dopiero pierwszy krok. Ale może i najważniejszy – bo przełamanie, bo punkt, bo wiara, że jednak można. Na razie Sparta pokazuje, że choć sytuacja jest dramatyczna, to nie zamierza składać broni.
Pozycja w tabeli pozostaje jednak wymagająca, a pytanie o przyszłość drużyny nadal jest aktualne. Najbliższy sprawdzian nadejdzie szybko – wyjazdowe spotkanie w Ostrowach, które pokaże, czy Sparta jest gotowa pójść za ciosem i sięgnąć po pełną pulę. Zapraszamy w piątek 1maja o godz. 16.