Kolejny mecz za nami. Tym razem udaliśmy się do Waleńczowa, gdzie zmierzyliśmy się z miejscowym Maratonem. Drużyna ta nie postawiła nam tego dnia poprzeczki zbyt wysoko. Znacznie więcej problemów sprawiła nam jednak miejscowa murawa.
Sparta od początku spotkania przejęła inicjatywę i zarówno w pierwszej, jak i w drugiej połowie częściej gościła pod bramką gospodarzy. Maraton próbował odpowiadać kontratakami, jednak większość z nich kończyła się niecelnymi uderzeniami i nie stanowiła większego zagrożenia dla naszej bramki.
Znacznie większym problemem okazała się miejscowa murawa. Twarde i nierówne boisko sprawiało naszym zawodnikom sporo problemów z przyjęciem piłki, dokładnym podaniem, a przede wszystkim z oddaniem celnego strzału. Piłka potrafiła zachować się zupełnie inaczej, niż można było się tego spodziewać.
Pierwszą bramkę zdobyliśmy w 25. minucie. Na listę strzelców wpisał się D. Bednarski, dając Sparcie prowadzenie 0:1.
Na drugiego gola nie musieliśmy długo czekać. W 38. minucie J. Kaczmarek, po asyście D. Witkowskiego, podwyższył na 0:2. Kaczmarek miał tego dnia jeszcze kilka okazji do zdobycia kolejnych bramek, ale podobnie jak pozostali zawodnicy musiał zmagać się z niełatwą nawierzchnią.
Do szatni schodziliśmy więc z prowadzeniem 0:2.
Po przerwie bez większych zmian
Druga połowa nie przyniosła większej zmiany obrazu spotkania. Sparta nadal kontrolowała wydarzenia na boisku i konsekwentnie spychała gospodarzy do defensywy.
W 56. minucie mieliśmy prawdziwe „kopiuj-wklej”. Ponownie duet J. Kaczmarek – D. Witkowski znalazł sposób na defensywę Maratonu. Tym razem Kaczmarek ponownie wpisał się na listę strzelców, a Witkowski po raz kolejny zanotował asystę.
W doliczonym czasie gry udało nam się jeszcze zdobyć czwartą bramkę. Wynik na 0:4 ustalił K. Kot, który wykorzystał podanie D. Sikorskiego.
Trzeba sobie powiedzieć szczerze – nie był to mecz, który oglądało się z „otwartymi ustami”. Większość spotkania wyglądała dość typowo dla B-klasy: „dzida i do przodu”, walka o drugą piłkę i sporo przypadkowości.
Z drugiej strony trudno wymagać na takim boisku koronkowej gry po ziemi. Przy tak twardej i nierównej nawierzchni o pomyłkę było bardzo łatwo, dlatego w wielu sytuacjach zdecydowanie lepiej było niepotrzebnie nie ryzykować.
Najważniejsze jednak, że Sparta zrobiła swoje. Wygraliśmy 0:4, zachowaliśmy czyste konto i dopisaliśmy do tabeli kolejne trzy punkty.
Dla części osób wynik 0:4 może nie robić wielkiego wrażenia. Warto jednak zauważyć, że żadna z drużyn grających w tej rundzie w Waleńczowie nie wygrała tutaj wyżej, dlatego z tego rezultatu możemy być jak najbardziej zadowoleni.
Za tydzień czeka nas znacznie poważniejsze wyzwanie – mecz z Gromem Miedźno. W momencie pisania tego artykułu wiemy już, że Grom nie sprostał Huraganowi Jezioro i stracił pozycję lidera. To jednak niczego nie zmienia – przed nami bardzo ważne i z pewnością wymagające spotkanie.
Jedno jest pewne: tym razem przynajmniej nie będziemy musieli martwić się o specyfikę murawy. Nasze boisko znamy doskonale, więc kolejny rywal będzie musiał zmierzyć się już przede wszystkim z nami.
Trzy punkty w Waleńczowie są nasze. Teraz czas na kolejne wyzwanie! ⚽💙