Nikt nie twierdził, że będzie łatwo, ale takiego wyniku chyba nikt się nie spodziewał. W kolejnym spotkaniu B-klasy Sparta Nowa Wieś zmierzyła się na wyjeździe z liderem naszej grupy – Stradomiem II Częstochowa. Niestety, mecz zakończył się dla nas bardzo bolesną porażką 7:1.
Fatalny początek drugiej połowy
Pierwsza połowa, po której przegrywaliśmy tylko jedną bramką, nie zapowiadała aż takiego obrotu spraw. Wciąż mieliśmy szansę powalczyć o korzystny rezultat, ale początek drugiej odsłony praktycznie przekreślił nasze nadzieje.
Już w pierwszych minutach po przerwie straciliśmy dwie bramki w bardzo nieodpowiedzialny sposób. Nadmierne rozgrywanie piłki we własnym polu karnym i jego bezpośrednim sąsiedztwie, zamiast szybkiego i zdecydowanego oddalenia zagrożenia, kosztowało nas utratę kolejnych goli. Stradom wykorzystał nasze błędy i zyskał bezpieczną przewagę.
Niestety, nie wyciągnęliśmy wniosków nawet po tych sytuacjach. W naszej grze nadal pojawiały się kolejne błędy w defensywie, a gospodarze z każdą minutą coraz pewniej kontrolowali przebieg spotkania. Sparta stopniowo traciła pewność siebie, a na boisku coraz trudniej było znaleźć sposób na zatrzymanie rozpędzonego rywala.
Ostatecznie straciliśmy aż siedem bramek. Udało nam się odpowiedzieć tylko raz, w 68. minucie. D. Bednarski oddał strzał na bramkę, który bramkarz Stradomia zdołał wypiąstkować. Na szczęście w polu karnym szybko znalazł się A. Kobyłkiewicz, który dopadł do odbitej piłki i celnym uderzeniem zdobył jedyną bramkę dla Sparty.
Nie ma co ukrywać – to spotkanie nam nie wyszło. Porażka z liderem może się zdarzyć, ale sposób, w jaki traciliśmy kolejne bramki, musi dać nam sporo do myślenia. W takich meczach nie można pozwalać sobie na proste błędy, szczególnie we własnym polu karnym, bo przeciwnik potrafi je bezlitośnie wykorzystać.
Przed nami kolejne spotkania i nie możemy pozwolić, aby ta porażka zaważyła na dalszej części sezonu. Potrzebujemy zdecydowanej reakcji, większej koncentracji w defensywie i odpowiedzialności w rozegraniu piłki.